Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 895 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

JAK PSZCZOŁY DO MIODU

wtorek, 29 stycznia 2013 19:10

 

ciągniemy do domu,

bo tutaj jest ciepło i miłość  - zawsze było !

Ona nauczyła nas jak to ciepło brać i jak je dawać.

 

To zdjęcie ma 79 lat

tyle dzisiaj skończyła moja Mamusia Danusia.

 

 

 

 

Prawda, że śliczne ?

Zrobił je znany fotograf w Złoczowie.

A potem Starosta złoczowski zobaczył na wystawie i zawiózł na konkurs do Lwowa … no i Mamusia Danusia wygrała – została najładniejszym dzieckiem.

 

 

 

 

Dla mnie zawsze jest najładniejsza

i jako berbeć i jako dziewczynka

 

 

  

 

 

i jako kobieta … jako mamusia i jako babcia.

 

     

     

 

 

Zawsze chciałam być jak Ona. 

W dzieciństwie podbierałam perfumy i szminki i zakładałam w tajemnicy pięć numerów za duże szpilki. Byłam strasznie dumna, jak usłyszałam, że jest jedną z najpiękniejszych kobiet w naszym mieście.

  

Niestety, urody po Niej nie odziedziczyłam,

za to fantazję i wyobraźnię z pewnością tak.

  

         

        

 

            to Ona mi pierwsza pokazała księżyc ...

            i pierwszy śnieg na drzewach ...

 

 

Pewnie dlatego kocham księżyc i śnieg na gałęziach

i moja szklanka napełnioną jest aż do połowy.

 

Ona nauczyła mnie kochać ludzi i przebaczać. Dała skuteczną szczepionkę przeciwko nienawiści.

Uparcie powtarzała - pamiętaj Haniu - ile miłości dasz dziecku tyle ono potem odda ludziom.  

 

Teraz Danusia jest dla mnie i kochaną mamusią

i najlepszą przyjaciółką.

 

 

                          Mamusiu Danusiu

           126 lat, zdrowia, którego potrzebujesz

                         i całe morze radości

                                 Hania

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
36
0

komentarze (40) | dodaj komentarz

BLOG ROKU 2012

czwartek, 24 stycznia 2013 16:40

 

aa - co mi tam !

zdecydowałam się na start w tym konkursie

teraz przez siedem dni trwa głosowanie na blogi

 

wybrałam sobie kategorię "LITERACKIE I KULTURALNE"

oczywiście nie za względu na walory literackie ale ze względu na zabytki o których piszę, nasze dziedzctwo to przeciez ważna część kultury narodowej

 

 

 

 

http://www.blogroku.pl/2012/kategorie/w-malinach,2eh,blog.html

 

pod tym linkiem można zobaczyć blog w konkursie

jeśli ktoś czyta to, o czym piszę

i CAŁKIEM PRZYPADKOWO chce zagłosować

to może wysłaś sms-a na numer 7122

 

trzeba wpisać  E00278

 

koszt sms-a to 1,23zł , dochód będzie przeznaczony na integracyjno - rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych.

 

                                    *

 

Zgłosiłam też mój drugi blog, Są tam stare, autentyczne fotografie z rodzinnego albumu, zdjęcia z dziewiętnastego i połowy dwudziestego wieku. Romantyczny powrót do przeszłości. Dzieje mojej rodziny, pochodzącej z Kresów, historia pisana tęsknotą za tym co minęło a co jest częścią nas.

 

 

 

 

http://blogroku.pl/2012/kategorie/hania-album-bloog-pl,3ua,blog.html 

 

na ten blog też można wysłaś sms-a na numer 7122

trzeba wpisać  A00607

                 

to tylko zabawa

ale miło by było być trochę bliżej, niż koniec ogona

;o)

 

uwaga - 0 to zero 

po nadaniu sms-a otrzymuje się komunikat 

potwierdzający na jaki blog się zagłosowało 

 

 

. .polecam swój blog - Malina M*.

 

 

i po konkursie

mój malinowy blog był 48 na 547 startujących w tej kategorii blogów

mój rodzinny album był 90 na 555 startujących w tej kategorii blogów

 

             

 

na pamiątkę tabela konkursowa

oba moje blogi otrzymały po dwie złote kuleczki

nie przekroczyły magicznej granicy 50 głosów

;o)

 


oceń
45
0

komentarze (54) | dodaj komentarz

MOJA MODLITWA INTERNAUTY

środa, 23 stycznia 2013 9:35

 

Boże Romea od czarnych owiec
Boże Julii od spraw beznadziejnych

 

zatrzymaj się tutaj przez chwilę
przysiądź na brzegu komentarza
jak siadałeś przy studni Jakubowej
daj łyk wody, która jest wodą żywą
z naszych poplątanych języków
ulep morską latarnię
zapomnij nas, jeśli zgaśnie

 

Boże Uśmiechu
zjedz chleb gospodyni,
jest dobry
podaruj jej błękitny kapelusz
i sen spokojny o połówce pomarańczy
opowiedz małej śwince
o wielkim honorze
napij się miodu Pszczelarza
a jego złotą pszczołę
posadź delikatnie na dłoni Powagi
niech powaga poczuje
łaskotanie włochatych nóżek
i trzepnij mnie po łapach
jeśli na tej dłoni
zechcę posadzić pająka

 

 

 

 

Boże Mądrości
opowiedz o upadłych aniołach
które myślały
że zawsze będą aniołami
zrób wykład Twojej ekonomii
gdzie po stronie „ma”
widnieje „winien”

 

Boże Miłości
zapisz swój nick
zrozumiale
dla Romea od czarnych owiec
dla Julii od spraw beznadziejnych

 

zostaw nam link
czynny
nie tylko w niedzielę

 

                                 ***

 

Napisałam tę modlitwę dość dawno ale dzisiaj jest ten dzień, kiedy chciałabym umieścić ją na swoim blogu …

 

Ta Madonna to Pani w Słońcu, obraz  z mojego Kościoła. Od wielu lat klękam przed tym wizerunkiem.

Niegdyś Madonna miała przepiękną barokową, srebrną, sukienkę, wysadzaną klejnotami, jak Madonna Częstochowska.  Niestety, gad jakiś podniósł na nią rękę, w nocy włamał się do świątyni i zdarł sukienkę. Sukienki nie odnaleziono, obraz poddano konserwacji, pod warstwą późniejszej malatury ukazała się przepiękna gotycka Pani, nazywana Panią w Słońcu.

W latach 60-tych mój Wujek, ksiądz, ułożył pieśń, śpiewaną do dzisiaj. I chociaż dzisiaj nikt już nie pamięta, że wielu mieszkańców mojego miasta przybyło tu z Kresów, to pieśń niezmiennie kończy się słowami :

(…)

w Piastowskim Grodzie zebrany lud

hen z krańców ziemi, z dziejów zamieci,

pragnie Ci złożyć swój życia trud.

 

                                   *

 

Obraz malowany temperą na owalnej desce.

Pierwsza wzmianka o datowaniu obrazu pochodzi z roku 1667, kiedy to historyk, Ephraim Ignatius Naso,

wspomniał, że na obrazie widniała data 1399 rok; jednak informacji tej nie przyjmuje się jako w pełni wiarygonej. Po wykonaniu dokładnych badań historycy datują obraz na lata 1460-1470.

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
30
0

komentarze (45) | dodaj komentarz

NA MURKU

niedziela, 20 stycznia 2013 18:57

 

to ulubione powiedzonko mojego Dziadzia.

 

- Dziadziu! jutro umyję naczynia.

- acha, na murku! co oznaczało, że ich nie umyję.

 

Do dzisiaj kiedy podejrzewam, że coś nigdy nie nastąpi mówię – acha, zobaczę te pieniądze chyba na murku! Skąd ten murek w mojej rodzinie, do dzisiaj nie wiem.

 

I jeszcze jedno powiedzonko pamiętam:

 

- Dziadziu! nie-eeech mi Dziadziu pożyczy złotówkę

- nie mam! drobne wyszły a grube się powściekały.

 

 

 

 

Właściwie to On nas wychowywał.

Rodzice pracowali a Dziadziu był z nami cały dzień. On brał nas na kolana, opowiadał bajki a potem opowiadał prawdziwe historie ze swojego życia, o wojnie, o przyjaźni, o honorze, o wartości słowa … o Lwowie, o Kresach, o Marszałku, nawet o pojedynkach. Jako mała dziewczynka znałam cały kodeks honorowy.

 

Dziadziu Romuald grał na gitarze i śpiewał piosenki Szczepcia i Tońcia, gotował nam ruskie pierogi i faszerowaną kapustę, i kartoflankę z pieprzem i czosnkiem. On zrobił mi prawdziwy wózek dla lalek i kupował znaczki, ubierał choinkę i nauczył co to jest gobelin. Łowił ryby, kolekcjonował stare monety i stare zegary. Przed wojną Dziadziu pracował w sądzie, w Złoczowie, potem była działalność w AK, obóz w Kowlu, przyjazd w bydlęcych wagonach na Ziemie Zachodnie i bieda, straszliwa bieda, bo honor nie pozwolił mu pracować w komunistycznym sądzie, a że na wojnie nauczył się naprawiać zegarki to został zegarmistrzem, chyba kiepskim, bo zarabiał grosiki. Z tych grosików kupował nam słodycze i mikołajowe prezenty, w tajemnicy przyniósł jeża, którego w piwnicy karmiliśmy mlekiem i jabłkami.

 

Dziadziu czytał nam książki i zachęcał, żebyśmy sami czytali. Nauczył mnie mówić prawdę i cenić odwagę cywilną, nauczył mnie tego, że nie strzela się przeciwnikowi w plecy. Odszedł gdy miałam 17 lat.

 

 

 

 

A to moje najpiękniejsze, wspólne zdjęcie z Babcią

moją kochaną Babcią Walerią.

 

Umarła jak miałam 5 lat. Nie pamiętam Jej twarzy, ani rąk ani spojrzenia, nie wiem jak pachniała i jakie piosenki śpiewała mi do poduszki. Podobno byłam Jej oczkiem w głowie. Podobno kochałam Ją małpią miłością, graniczącą z uwielbieniem. Podobno pierwsze samodzielne kroki postawiłam, żeby do Niej pobiec.

 

 

 

 

Waleria i Romuald, moi Dziadkowie „po kądzieli”

 

Dziadkowie „po mieczu” mieszkali daleko, wiem, że mnie bardzo kochali, że Babcia Zofia lubiła sadzać mnie po kąpieli na stole i czesać moje złote loczki a Dziadziu Jan chronił przed ukąszeniem pszczoły. Nie uchronił.

Niestety, nie odwzajemniałam Jego miłości, na widok wąsów dostawałam histerii ze strachu.

Bardzo szybko Ich zabrakło, musiały mi wystarczyć opowiadania.

 

 

 

 

To zdjęcie zrobił mi mój wąsaty Dziadziu Jan, przed rodzinnym domem mojego Tatusia, w Sieniawie.

To był mój pierwszy wyjazd na wakacje. Na tym oknie zdobywałam pierwsze życiowe doświadczenia. Nauczyłam się, że pszczoła z dziadkowego ula, chociaż śliczna i ma skrzydełka to jednak nie jest zabawką i skrzydełek wyrywać nie należy bo zrobi aj.

 

                                 *

 

Dzisiaj moja Mamusia Danusia też wspomina swoich Dziadków. Jest chora, leży w łóżku, wyciągnęła stare albumy i obie ugrzęzłyśmy w rodzinnych historiach.

 

 

 

 

Ludwika i Franciszek

Dziadkowie Danusi a moi Pradziadkowie. 

 

 

 

                             

 

 

                             jutro Ich dzień

              nie mogę złożyć serdecznych życzeń

                   ale mogę się za Nich pomodlić

 

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
21
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

RYCERZ

sobota, 19 stycznia 2013 15:46

 

Roman pochodzi ze Złoczowa

z rodzinnego miasta mojej Mamusi Danusi.

Może kiedyś, przed wojną, mała Danusia i nieco większy Roman biegali po tych samych ulicach albo zajadali te same ciastka... kto to wie.

 

Nazwisko Romana poznałam jeszcze w dzieciństwie. 

W Złoczowie była najlepsza na świecie cukiernia, w której kupowało się najlepsze na świecie kremówki i najlepsza na świecie trójkątne torciki bezowe z masą kawową.

To była cukiernia Rodziców Romana.

 

Świat jest mały,

blogosfera jest jeszcze mniejsza a Złoczowianie spotkają się choćby na końcu świata. 

I proszę, spotkaliśmy się w wirtualnym świecie !

 

A na dowód - pod moją fotografią śniegowego rycerza umieściłam piękny WIERSZ ROMANA 

 

 

 

 

Ech, w latach pięćdziesiątych,
to dopiero się śmigało.

Z Kasprowego na strzałkę,
Wprost do Murowańca,
na dobrego grzańca.
Hej!, były ci to czasy!

Czasem było coś mocnego:
Herbatka z prądem, albo …
Gorzałeczka u Krzeptowskiego,
Hej!, były ci to czasy!

A dziewuchy?…, pikne!
Jakby malowane lale,
Chętne i do flirtu i do…,
Hej!, były ci to czasy!

 

                                   *

 

Jest taka organizacja "Światowe Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Ziemi Złoczowskiej" .

Przez 20 lat Roman był prezesem Stowarzyszenia, 

wspierał Kresowiaków, pomagał biednym i schorowanym, promował naszą kulturę wśród tamtejszej młodzieży polskiej i ukraińskiej. Teraz kończy pisać książkę o Złoczowie, o ludziach stamtąd. Dla mnie taka wiedza to skarb, wielki skarb. Już tyle rzeczy się dowiedziałam a dowiem się jeszcze.

 

Kiedy Roman komentuje moje notki uśmiecham sie :

ooo - " Rycerz Roman ze Złoczowa"

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

 

dzisiaj zamiast mojej notki promuję wiersz Romana

Więcej o Złoczowie i nie tylko, znajdziecie na blogu Romana 

http://rbmackowka.bloog.pl/


oceń
24
0

komentarze (38) | dodaj komentarz

DZIEŃ BAŁWANKA

środa, 16 stycznia 2013 16:56

 

co chwilę jakiś polityk coś ważnego nam ogłasza

no to ja, dla równowagi, ogłosiłam sobie dzień bałwanka

 

A co !? jest demokracja !

ogłosić każdy może - co mu się żywnie podoba.

 

 

 

 

I nawet konkurs fotograficzny rozpisałam.

W trzech kategoriach:

 

- bałwanki klasyczne, czyli lepione

- bałwanki intelektualne (bez komentarza)

- bałwanki ekologiczne, z wyłącznym udziałem natury

 

                                      *

 

W pierwszej kategorii nie startuję,

cóż, jeśli chodzi o lepienie to wychodzą mi wyłącznie ruskie pierogi z falbankami.

 

W drugiej kategorii nie wystartuję,

bo jeśli chodzi o autoportret to nie czuję się zbyt mocno.

 

Za to w trzeciej –

chwyciłam za obiektyw i jak rączy jeleń poszłam w las !

 

 

          

 

To mój pierwszy bałwanek – przystojny ale taki raczej zwyczajny, z łaciny zwany vulgaris, czyli pospolity.

Niby ma wszystko piękne ale tajemnicy mu brakuje …

jak „ładnemu” mężczyźnie.

 

 

           

 

To bałwaniątko, niewiniątko bardzo jest intrygujące.

Zprofilu głowa orlęcia i zadatek na bohatera.

Ale najbardziej intrygują mnie te bałwanki ukryte pod śniegiem … to co nieco, co im ze śniegu wystaje wskazuje, że są to chyba żeńskie bałwanki.

 

 

     

 

Na koniec bałwanek-śmieszek, zwany pierzastym.

Co go nie roztopi, to go, hi, hi, wzmocni.

 

Przyłapałam jeszcze kilka bałwanków ale szanowna komisja pozwala publikować tylko cztery zdjęcia z wyraźnym wskazaniem na jednego bałwanka.

 

Mam wprawdzie swój typ ale proszę –

pomóżcie mi wybrać.

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
29
0

komentarze (29) | dodaj komentarz

BIAŁE MAŁŻEŃSTWO

poniedziałek, 14 stycznia 2013 10:37

 

w Noc Koziorożca

On dla Niej wyczarował kwiat paproci

  

 

 

 

najpiękniejszy, bo z Jej oddechu

 

 

                                            *

 

w Dzień Wodnika

Ona włoży dla Niego welon

 

 

  

 

 

odkryje tajemnice, nauczy piękna

 

a gdy wypełni się ich czas

On weźmie Jej biały welon

i odejdą do Krainy Wielkiej Ryby

 

Wiosna założy kolorowy wianek

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
24
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

MOTYLE

piątek, 11 stycznia 2013 20:11

 

PRZYŁAPAŁAM JE

 

na chwilę otworzyłam wielkie, magiczne oko,

obiektyw - czarna otchłań, która pożera

cicho na gałęzi przysiadły motyle,

koronkowe, bajkowe, lodowe …

 

 

 

 

lodowe motyle boją się czarnej otchłani

a przecież ona pozwoli im żyć wiecznie

 

 

 

 

koronkowe motyle nie wiedzą nic o wieczności

lodowe serca zapalają jak ćmy, co do słońca lecą

a słońce skrzydła motylom opala

żyją w blasku chwilę

a potem łzą spływają

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
29
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

SZOPKA POLITYCZNA - MASKI 2012

poniedziałek, 07 stycznia 2013 17:07

 

CZYLI - JAK NIE UROK

TO PRZEMARSZ WOJSK

 

Sejm nasz, nasza polityczna szopka, to miejsce szczególne, Szczególnie więc nad naszym sejmem unosiły się w roku minionym duchy polskie - duch praworządności, duch rozwagi, duch krasomówstwa, duch szacunku i jeszcze inne pomniejsze duszki tylko wszystkie one duchy jakieś takie niedostrzegalne były - szczególnie niedostrzegalne dla oka elektoratu.

 

 

 

 

Nie powiem, unosiły się też całkiem dostrzegalne Muzy.

Muza Ewa od marszałkowskiej laski

Muza Małgorzata od partyjnych niuansów

Muza Beata od upadku finansów

Czy jakiś sejm na świecie Muzy takie ma ? – nie ma !

I mieć nie będzie, bo nasze są najwspanialsze i każdy z nas może mieć swoją.

Ja mam nawet dwie i obie bardzo lubię.

 

                                         *

 

No to anawa, w pieriod, naprzód marsz czołowi celebryci naszej polityki, polityczne orły, sokoły, sejmowe herosy !

 

 

       

 

 

Niech marsz rozpoczynie pierwsza maska,

największe wcielone zło, podlec, szatan i belzebub - oczywiście w kostiumie, który skroiła mu opozycja.

Stał w rozkroku a właściwie, jak mówi posłanka Nelli, w razkroku. Miał wilcze oczy i krew na rękach, w pas kłaniał się wrednym Niemcom, był zdrajcą i sprzedawczykiem,

aaaa - jeszcze zjadał emerytki i wdowy a na deser zagryzał wnuczkami - taki to był "Donaldu nic nie mogę"

co złego w Ojczyźnie naszej miłej - to ON, czysto - Mefisto.

 

 

       

 

 

Za nim objawienie wiosny tego roku Zizu - do niedawna delfin pisu. Taką oto maskę przybrał sam sobie  Zizu Pierwszy Przewrotny czyli Delphinus Veneficus.

 

Chłopczyk złotowłosy co to nie chodzi a kroczy dumnie, krokiem wachlarzowym, nie mówi - ja, mówi - moja osoba. Zizu nazwał lud swój, ludem solidarnym z Delfinem i własnym imieniem nazwę ową przypieczętował, tak, by na wieki imię swoje, w księgach historii, zapisać, miłościwie też namaścił dwa pomniejsze delfinki, Jacusia Zdradliwego i Becię Krzykliwą, co po władzę i koronę idą z nim pierś w pierś i łeb w łeb.

 

Od tego czasu trudno było w szopce odróżnić - co delfin, a co kaczuszka bo jota w jotę i kropka w kropkę ...

 

 

       

 

 

oooo - delfinka Becia prawdziwią gwiazdą się okazała! 

Jak czas Beci nadszedł to sprężyła się w sobie, błysnęła a potem jak grzmotnęła to uuuuuuu ! po wszystkich telewizjach poszedł słynny beciny bonmocik - "tłuste koty"

 

Biedna, chuda Becia a wokół same spasione koty, taki Donaldu - no spasł się tak, że Becia przy nim to okruszek a zarabia tak, że Ziobro przy nim to żebrak. Nie ma to jak dogłębna analiza psychologiczno-intelektualna w wykonaniu posłanki.

 

Wiarygodna maska posłanki - prawda ?

 

                                    *

 

A teraz dla odmiany maska nowa - lewicowa.

 

 

 

 

Januszek - infant terrible czy, jak sam się chce kreować, romantyczny Cyd zdegenerowanej klasy politycznej.

 

A może mieszanka piorunująca tych sprzeczności - dla każdego coś miłego, byle tylko terrible antyklerykalnie, infantylnie lewicowo albo liberalnie, w wielkim romantycznym stylu – on sam przeciwko biurokracji, tej biurokracji, co to ją miał w poprzedniej kadencji osobiście zlikwidować. Nie zlikwidował bo mu czasu, między jednym a drugim happeningiem, zabrakło.

 

                                      *

 

Mieliśmy w tym roku całkiem nowy polityczny problem - za sprawą posłanki Muchy wszelkiej maści dziennikarze, politolodzy, językoznawcy a nawey blogerzy rozpoczęli gorącą dyskusje - pani minister czy też może minista ???

 

 

       

 

 

Śliczna Pani minister nazwała siebie ministrą !?

No nie wiem, tak po mojemu to do maski Pani minister bardziej pasuje tytuł ministressa.

Bystra, inteligentna, mądra, słowem - kobieta z klasą, prawdziwa contessa albo duchessa. 

 

                                        *

 

W końcu w polityce naszej nadeszły ŚWIĘTA

a ze świętami polityczne uspokojenie . 

 

 

       

 

 

Można było nawet zaobserwować polityczne ocieplenie i zabarwione nieśmiałym humorem wypędzanie populizmu. Po minach naszych polityków sądząc to raczej miły Oblewany Poniedziałek.

Z której strony by na to nie patrzeć  -  ludowe obyczaje dobrze robią politykom na nerwy i łagodzą obyczaje.

Szkoda, że w polityce święta tylko dwa eazy w roku.

   

A po świętach wiosna, kwiecień i kwietniowy deszczyk.

Sejm często, gęsto, kabaret  przypominać zaczął, i żeby to chociaż „Kabaret Starszych Panów” ale – nie, nic z tego. Bo posłów na Sali obrad zwykle nie było a jak już byli to w czasie deszczu – wiadomo !

 

 

 

W czasie obrad chłopcy się nudzą to ogólnie zna-ana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się, ale strasznie nudzą się w deszcz

 

 

 

A dziewczynki robią minki, bardziej kwa-aśne niż cytrynki

Wykrzywiając buzie swe i śpiewając słowa te:
W czasie obrad wszyscy się nudzą to ogólnie zna-ana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz - Milusiiiiń-scy

No rzeczywiście milusińscy byli nasi posłowie w ławach śniąc i marząc o zabawach wszelakich.

 

 

                                        *

 

No to teraz maska prawicowa - jedna z najważniejszych twarzy pisu, polityk możny, władczy, sprawczy, zaraz po Panu prezesie, prawdziwy bat na Donalda, co walce z wrażym Donaldkiem wszelkich sposobów się chwytał.

 

 

 

 

dobra laleczka, grzeczna laleczka , cacy, cacy, - czary mary voodoo pufffff

jedna szpileczka za przegrane wybory !

i jeszcze jedna za prezydenckie !

i jeszcze jedna, a masz !!!

 

Inne maski, największej opozycyjnej, też całkiem pomysłowe – kto by pomyślał, że to tak niewinni politycy, czyste dobro i sama słodycz. Dla dobra piaskownicy oni wszystko, no chyba, że Donaldek chciałby się pobawić, oooo ! to co innego !

 

 

 

 

Nie uda ci się to Euro wstrętny Donaldku !!!

nie będziesz nam psuł zabawek - a masz łopatką, a masz !

Już my się postaramy, piasku w tryby nasypiemy

a jak by co to jeszcze raz eurobojkocik  zarządzimy 

a masz po oczkach wilczych, a masz !

Piaskownica jest nasza, piasek jest nasz i łopatki nasze, i wiaderka, i wszystkie prawdziwe biedronki w piaskownicy.

Paszoł won Donaldu ! niedoczekanie twoje !

Euro ci się nie uda ... uważaj!

 

 

UDAŁO SIĘ EURO

  

 

 

brawo Panie Premierze !!!

Euro i charytatywny mecz. Nie musisz niczego udawać, możesz latać za piłką w kolorowych majtkach i haratać w gałę i tak jesteś premierem, jednym z najlepszych, jacy nam się trafili.

Nie ukrywam - Donaldinho to mój ulubiony Premier

absolutna Premier League ...

      

 

       

 

 

Cóż - pewien arbiter elegentiarum, rodem z pisu, wieszczył przed Euro naszej Pani Ministrze, że jak Ministra na lodzie stanie to niechybnie Ministra się wyp ***

 

Stanęła, zatańczyła -  Euro jak po maśle, tylko panowie dziennikarze nie mogli przełknąć tej żaby, nie przeszła im przez usta pochwała kobiety.

Mucha nie siada !

 

                                          *

 

Jesień do lewicy należała, chłopcy na ring wkroczyli ale póki co to mamy do przerwy 0:0, nie mylić z 00 czyli z sejmową sławojką czy politycznym szambem

 

 

 

 

rraaaaz - i Diablo Palikot znokautował ... samego siebie

ale obaj zawodnicy ostro szli, żaden nie odpuścił, byle drugiego na deski, i w zęby i w ... no, panowie  poniżej pasa nie uchodzi !!!

 

Ne pomogły niestety uśmieszki do elektoratu, wzywanie sędziego głównego Kwaśniewskiego, śpiewanie „Murów” i tęczowe parady. 

Runda po rundzie nijaka – oj panowie, chyba trochę dajecie czadu.

 

                                        *

 

Późną jesienią nowy duch nasz sejm nawiedził, otóż nastąpiła duchowa premieriada czyli nagły i niepohamowany wysyp premierów

 

 

 

 

co chwilę jakiś magik króliczka z kapelusza -  fruuuuuuu

tercet trochę egzotyczny ale jakże magiczny !!!

Pierwszy Magik tak gonił króliczka, że ten z obłędem w oczach kicał po różnych telewizjach i dementował czary Magika aż Magik spuścił kurtynę i cichutko przeprosił.

Drugi Magik asa z rękawa wyciągnął, aż wszystkim dech zaparło, cóż - miała być wielka pokerowa zagrywka albo wielki szlem a tu najwyżej czarny piotruś albo kanasta

Trzeci, Magik nad Magikami, swojego króliczka nimbem tajemnicy otoczył, wszyscy z zapartym tchem na sztuczkę Magika wyczekiwali

  

 

 

 

W końcu kości zostały rzucone, grzmotnęło, walnęło, oświeciło, Prezes wyjął asa z rękawa - no i mieliśmy, cóż mieliśmy? ano mieliśmy prawie niezależnego prawie premiera. Wprawdzie prawie robi różnicę, ale nie dla pisu.

Prezes, Magik nad Magikami, ogłosił zwycięstwo, namaścił premiera, poprawił sobie PR, wszyscy tylko o nim mówili, no i w końcu fala go uniosła, mógł kroczyć dumnie niczym paw.

 

                                      *

 

Pod koniec roczku grom z jasnego nieba,

polityczna bomba!

Rewolucja u koalicjanta, nadzieja dla opozycji na koniec rządu a dla dziennikarzy na dziennikarskie konfitury.

 

 

 

niedoczekanie opozycji,

niedoczekanie dziennikarzy

 

wprawdzie koalicyjne schody trochę strome są i nogę zwichnąć można, gdy się podskakuje, wprawdzie na koalicyjnych schodach i skórkę od banana ktoś podrzucić może ale koalicja drugą kadencję po schodach się jakoś drapie na górę i to wspólnymi siłami.

 

                                        *

 

Roczek dobiegł końca, duch budżetu złośliwie unosił się nad posłami, podnosząc ich z foteli i wymiatając z Sali plenarnej w takt politycznego kontredansa. Od lewa, do prawa.

 

 

 

 

A w tańcu dwie ostatnie maski - nasze finanse i finanse unijne - ręka w rękę.

To bardzo dobry alians chociaż nie brakuje tych, którzy wmówić chcą, że mezalians.

 

Oby nam wszystkim

i opozycji, i koalicji i niezdecydowanym ten alians jak najlepiej służył !

 

Tego w tym nowym roku życzy autorka masek

 

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
36
0

komentarze (37) | dodaj komentarz

BIAŁA MAGIA

sobota, 05 stycznia 2013 14:05

 

uwielbiam poezję, magię, tajemnicę …

 

Poetką nie zostanę, czarodziejką też raczej nie

ale mam obiektyw, z obiektywem tajemnicze miejsca mogę odkrywać i miejsca zwyczajne, owiane mgłą tajemnicy, też.

 

 

    

   

Ot – choćby taki sobie zwykły stok.

Zwykły, a jak malowniczo moje kochane Sudety się prezentują. Jeden pstryk – i znalazłam się w świecie baśni.

Królowa Gór welon szykuje.

 

 

 

 

Oj tam, oj tam, jaki znowu welon ???

zwykłe naśnieżanie stoku.

 

Hmm – dla jednych zwykłe, dla drugich nie, zależy od punktu widzenia i od punktu siedzenia. Zaryzykowałabym nawet tezę, że im bliżej siebie te punkty …. eee – jednak nie zaryzykuję tej tezy.

 

 

 

 

Ten sam stok w świetle słonecznym.

Magiczna śniegowa pustynia, błękitne wydmy. Od tego uroku aż słoneczko olśnienia dostało.

 

 

 

 

A jak baśniowo wyglądają moje góry z oddali, niczym tajemnicza kraina z domkami i małym kościółkiem

 

 

 

 

Po zaśnieżonej drodze mknie samochodzik zabawka, mały czerwony punkcik na białej przestrzeni

 

 

 

 

Kto mieszka w tym domku z piernika ?

Ciiii – bo się obudzi, wyjdzie i czar pryśnie.

 

 

 

 

Zima na Kresach.

Kocham ten stary obraz przywieziony z rodzinnymi pamiątkami, z dalekieego Złoczowa. Tamten świat, tamte czasy, tamta zima.

 

cóż - Biała Magia …

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
44
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

NA PSA UROK

środa, 02 stycznia 2013 14:58

 

na kota czary a na trzynastkę szczęścia łut.

 

Wszystko wskazuje na to, że będzie dobry rok.

Wszak magia działa - mamy cztery kolejne 0,1,2,3

 

 

 

 

Moje magiczne noworoczne ciasteczko.

Upiekłam z masła, cukru, mąki i miodu, włożyłam w nie landrynkowe serce, zrobiłam dziurkę na czerwoną wstążeczkę - od uroków.

 

Jest w tym magicznym ciasteczku zaklęta kropla słońca, kropla miodu i kropla szczęścia na 2013 rok.

Tego wszystkiego z całego serca Wam życzę.

 

 

 

 

Dziękuję za cudowne życzenia , które tu dla mnie zostawiliście w komentarzach.

 

 

 

 

Niech ten Anno Domini 2013 będzie dobrym rokiem,

niech będzie rzeczywiście Rokiem Pańskim,

rokiem pokoju

 

 

. .tego życzy - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj

 


oceń
40
1

komentarze (24) | dodaj komentarz

sobota, 22 lipca 2017

O moim bloogu

w malinach, jak to w malinach - pachnąco i kłująco

Statystyki

Odwiedziny: 312437
Wpisy
  • komentarze: 7195
Bloog istnieje od: 2009 dni
Najlepsze Blogi

MOJE BLOGI

* ZAPRASZAM

powiadomienie o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl