Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 897 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

TYM, KTÓRZY RATUJĄ

sobota, 23 lutego 2013 13:54

 

manna nie spada na głowę, najwyżej kawałek tynku

 

Obrazek pierwszy:

 

Na dole zielona łąka, bujne glony w pełnym rozkwicie, urokliwe jeziorko. Wyżej romantyczna ruinka  a jeszcze wyżej siedzi sobie aniołek i smętnym wzrokiem spogląda w dal, na krajobraz, nie, nie po bitwie - po wiekach.

 

 

 

 

Temu „aniołku” marzy się dawna świetność.

 

 

  

 

 

Ten aniołek wzywa nawet zastępy anielskie na pomoc.

 

 

  

 

 

To boczna absyda kościoła w Nowej Wsi. W absydzie rokokowy ołtarz znakomitego rzeźbiarza Michała Ignacego Klahra Młodszego

 

I kolejne obrazki:

 

 

 

 

Tak wyglądała absyda gdy pierwszy raz ją zobaczyłam.

Tynki w dolnej partii zawilgocone i zasolone koszmarnie. W niektórych partiach wilgoć i glony podchodzące prawie pod gzyms. No i jeszcze ta olejna lamperia - tragedia.

 

 

 

 

Tutaj widać usunięte fragmenty skorodowanego tynku. Tragiczny stan tynków był zwłaszcza pod tą nieszczęsną lamperią. Zdjęcie nie jest najlepszej jakości ale w rzeczywistości cegły, które tu w dolnym psie widać, rozsypywały się w rękach.

 

Minęły lata starań i pracy

 

 

 

 

Teraz tak prezentuje się wnętrze absydy.

Widać jak, po wykonaniu drenażu, podłoga się osuszyła i glony w większości zniknęły.

Przeprowadzona została kompleksowa renowacji całości tynków. Skuto dolne partie i tam nałożony został tynk renowacyjny do wilgotnych i zasolonych murów.

 

Tynki powyżej to oryginalne tynki barokowe, których renowację przeprowadzono zgodnie z programem.

 

A ołtarz?

 

 

 

 

Po konserwacji - cudo !!!

Mistrzowi dłuta, sławnemu  Michałowi Ignacemu Klahrowi oczy się uśmiechają.

Jest tak, jak to przed wiekami stworzył.

 

 

  

 

 

Ten aniołek aż za głowę się złapał !

Temu "aniołku" nawet się nie śniło,

że jeszcze kiedyś tak będzie.

 

 

.  .z przyjemnością polecam ten blog - Malina M*  .

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
44
0

komentarze (32) | dodaj komentarz

ILE JESZCZE

środa, 20 lutego 2013 10:30

 

wody musi upłynąć zanim sobie pójdzie …

zanim te swoje puszki i poduszki spakuje i adieu!

 

 

  

 

   

Za moim oknem szaro, buro i brudno …

więc chyba odchodzi.

Ale za miastem  natura jeszcze białe cuda rozwija,

Bo cóż jest piękniejszego niż zimowe drzewa !

 

 

 

 

I te w czapy ubrane.

 

 

 

 

I te w zimowych kożuszkach.

 

 

 

 

I nawet te gołe, czekające na wiosenne słoneczko.

 

 

 

 

 Jest w nich nadzieja na wiosenne niebo, na ciepło i słońce.

 

 

 

 

Jeszcze zaczarowane źródełko skute lodem …

 

 

 

 

Wprawdzie niedługo zielone żabki będą przeglądać się w źródełku ale teraz śnieg, lód, cisza, woda cienką stróżką kap … kap …

Ile wody upłynie zanim białe zamieni się w zielone ??? Tęsknię za wiosną, za słońcem, za stokrotkami i czterolistną koniczyną.

 

 

     

     

Póki kredką zima rysowała było pięknie ale widać lepsza z niej rysowniczka niż malarka! Jak tylko akwarelki do ręki wzięła to zaraz ciapa tu, ciapa tam, szare plamy i smutkiem zionie … uuuuuu!  Zdecyduj się mościa panno !

 

albo wóz albo przewóz !

albo śnieg i mróz, albo adieu !

najlepiej hen, na antypody

 

no paszła !!!!

 

 

.  .z przyjemnością polecam ten blog - Malina M*  .

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
41
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

PIETA

poniedziałek, 18 lutego 2013 10:28

 

czas nie otrze łez

wieki nie ukoją bólu

zamknięte w drewnie lipowym

cierpienie i pytanie 

 

 

 

 

Niezwykła Pieta.

Inna od wszystkich, które widziałam. 

 

Maleńka rokokowa figurka. Zaledwie 70cm wysokości.

To unikalne zdjęcie figury. Zostało zrobione w pracowni konserwatorskiej.  Można z bliska podziwiać kunszt artysty, finezyjne dotknięcie dłuta. Wyrzeźbione w drewnie lipowym łzy Bolesnej Madonny. Złocone szaty to kanon ale srebrzona chusta – taką widziałam po raz pierwszy.

 

Figura dokładnie taka, jak stworzył ją przed wiekami mistrz dłuta. Jest autentyczna

Ale czy jest prawdziwa, gdy tak na nią patrzymy ?

W pewnym sensie nie.

Rzeźba przeznaczona jest bowiem do oglądania z innej, żabiej, perspektywy. Do takiej perspektywy artysta dopasował proporcje.

 

 

 

 

To zdjęcie zrobiłam I situ, czyli tam, gdzie Pieta od początku się znajduje.

 

Rzeźba umieszczona jest w ołtarzu, wysoko nad tabernakulum. Trzeba zadrzeć głowę do góry, żeby oglądać i podziwiać. Wtedy figura wydaje się zupełnie inna. Inne proporcje, nawet inny wyraz twarzy Madonny.

 

Z dołu nie widać łez.

A jednak są na twarzy Bolesnej Madonny.

 

 

 

 

Żeby zrozumieć niezwykłość rzeźby trzeba zobaczyć ją właśnie tak, z oddali.

 

Popatrzcie jak maleńka jest postać Madonny w porównaniu choćby do aniołów. To niezwykła Pieta. 

Kiedy tak patrzyłam zastanawiałam się co dla mnie jest takiego niezwykłego, co odróżnia ją od innych.

To coś właśnie widać na tym zdjęciu.

W tym cudnym rokokowym ołtarzu, w tym natłoku przepychu form i złoceń maleńka Pieta ginie,

ginie tak, jak cierpienie i miłość wśród natłoku spraw współczesnego świata.

 

A jednak, jak w życiu, to właśnie ona, mała figurka, jest najważniejsza, bez niej, jak bez cierpienia i miłości, ten cały przepych, ten blichtr i pośpiech nie mają żadnego sensu.

 

 

.  .z przyjemnością polecam ten blog - Malina M*  .

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
39
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

GDZIE DIABEŁ MÓWI DOBRANOC

piątek, 15 lutego 2013 17:57

 

a niemożliwe staje się możliwe

o tym pięknym miejscu opowiada mój nowy blog

 

 

 

 

Był rok 1988,

nasz znajomy ksiądz został proboszczem gdzieś, jak wtedy myślałam, na końcu świata, pod czeską granicą.

I nic by w tym nie było nadzwyczajnego w końcu mój Wujek był księdzem, mój Tatuś, jego brat, przez wszystkie lata zajmował się naszym kościołem od strony technicznej. Wujek miał wielu wikarych, wikarzy zostawali proboszczami i zwykle kontakt się urywał.

 

Tym razem było inaczej. 

 

Ksiądz został proboszczem w niewielkiej miejscowości, oprócz kościoła parafialnego, z dobrodziejstwem inwentarza, trafił mu się jeszcze kościół filiany, w pobliskiej wiosce. I tu właśnie historia się zaczęła. Wioska maleńka, kilkanaście domków, kilkadziesiąt "dusz" a kościół olbrzymi, niesamowity i na dokładkę w opłakanym stanie.

 

Ksiądz pasjonat, z wielkim szacunkiem do zabytków.

I co? I oczywiście Ksiądz jak w dym do mojego Tatusia, żeby pojechał, zobaczył, pomyślał i pomógł.

Wiadomo - Tatuś nie odmówił.  

 

To był czas kiedy ja właśnie doszłam do wniosku, że praca atchitekta, i owszem, jest wspaniała ale przy zabytkach jeszcze wspanialsza by była. A że moja uczelnia prowadziła studia podyplomowe z konserwacji zabytków to je sobie z przyjemnością skończyłam.

I proszę, jak manna z nieba - świeżo po studium taka gratka mi się trafiała!!!  

od razu wrzasnęłam więc - też jadę !

 

I pojechaliśmy.

Na miejscu oniemieliśmy oboje.

Tatuś ze zgrozy ja z zachwytu. 

 

W życiu nie widziałam czegoś takiego - kolos w polu, dookoła góry, lasy, rumianki pachną, motyle fruwają, zające kicają, wokół cisza.

Pierwsza myśl dla kogo oni to budowali ?!! ...

no jak dla kogo ? dla Boga, na Jego chwałę

Weszłam do środka i aż się cofnęłam - wnętrze jak w metropolii, najwyższy światowy poziom  ... w tych trawach i rumianku ... eeech pełne zdziwienie i zachwyt.

 

Ale mój Tatuś wcale się nie zachwycił.

Popatrzył zmartwiony na ogromną rysę, biegnącą przez sam środek elewacji. Wskazywała na niebezpieczne odchylanie się wież na boki.

Wiedział od razu, że sprawa będzie wyjątkowo trudna i wyjątkowo skomplikowana.

 

I taka była

 

 

  

 

 

Historię ratowania tej przepięknej, unikalnej świątyni opowiadam na swoim nowym blogu, poświęconym tylko temu jednemu obiektowi.

 

 

                                ZAPRASZAM

                      http://kosciolnowawies.bloog.pl/

 

 

.  .z przyjemnością polecam ten blog - Malina M*  .

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
37
0

komentarze (32) | dodaj komentarz

NIECH ŻYJE BAL

wtorek, 12 lutego 2013 12:46

 

bo to życie to bal jest nad bale

 

 

    

 

 

                mój pierwszy bal

                i papciuszki cieplutkie do kostek

                pierwszy walc

                piegowaty w rajtuzach podrostek

                walc z grzybkiem, walc z łezką

                walc za mgłą

                i koledzy, co jeszcze się śnią

                mój pierwszy walc

                sentymentalny walc

                troszeczkę żal

                mój pierwszy, dziecięcy bal

                la,la,la … la,la,la …

 

Pamiętam szkolne bale maskowe.

W Sali gimnastycznej najprawdziwszy parkiet, pod ścianą najprawdziwszy barek z najprawdziwszymi ciastkami i najlepszą na świecie oranżadą, przeraźliwie żółtą, w butelce zamykanej na śmieszne kapsle.

Najbardziej pamiętam ten pierwszy bal. Za muchomora robiłam, w pierwszej parze z rycerzem Rysiem. Rysio miał szyszak ze starego nocnika i niezłomne zasady - jak obiecał, tak też uczynił i nie odezwał się do mnie aż do końca balu. Cóż – godność szyszaka ponoć nieco nadwyrężyłam, sprawdzając czy srebrna farbka nie złazi … złaziła.

 

A potem była studniówka, szalone tango z promenadą … oczy zakochanego kolegi, pierwszy szampan o północy …

 

A potem wiele, wiele razy na parkiecie.

Nie mam zdjęć ale fotomontaż – proszę bardzo.

 

 

     

 

 

Tańczę dzisiaj szalony taniec ze swoim Bratankiem.

 

W życiu dogadujemy się doskonale, w tańcu też by tak pewnie było. Nie sprawdziłam. Bratankowi oszczędzę eksperymentów, sobie też … Bratanek jako dziecko w konkursach tanecznych startował a ja to hmm, raczej tak bardziej amatorsko tańczę …

 

 

  

 

 

A tu zdjęcie prawdziwe.

Mój Braciszek i jego pierwszy taniec z córką-mężatką.

Co pierwsze, to wieczne. Ten taniec zapamiętają oboje na zawsze.

 

Swoją drogą zobaczcie – fajnie jest zatańczyć prawdziwy taniec z figurami. Mój Braciszek potrafi. A wszystko przez to, że Braciszek zapalonym brydżystą jest i organizuje w naszej Pracowni piątkowe spotkania brydżowe. Chłopaki mają od swoich żon pozwolenie grania do woli, czyli nawet do rana, ale w zamian muszą chodzić z żonami na kursy tańca i w konkursach startować.

No cóż – rosyjskie powiedzenie mówi: piszczy a lezie. Chłopaki zęby zaciskają i tańczą – rady nie ma , wszak dla brydża wszystko.

 

Dzisiaj ostatki, koniec karnawału. Śledzika to i owszem sobie zafunduję ale zatańczę tylko tutaj, wirtualnie, bo ja brydżystką nie jestem.

 

Niech żyle bal, bo to życie to bal jest nad bale …

niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale …

orkiestra gra …

 

i niech gra nam wszystkim jak najdłużej …

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
27
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

DO ŹRÓDŁA

piątek, 08 lutego 2013 10:53

 

 

po drodze do źródła wiary

zdobędę pięciotysięcznik

i potknę się o kretowisko

 

 

 

 

po drodze do źródła nadziei

zamienię wszystko, co mam

na to, czego nigdy mieć nie będę

 

 

  

 

 

po drodze do źródła miłości

otworzę zamkniętą dłoń

i wypuszczę moje ptaki

 

 

  

 

 

wiara i nadzieja

radośnie pofruną

do wiecznego Źródła

które jest Miłością

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
30
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

MAŁE DZIEWCZYNKI

poniedziałek, 04 lutego 2013 8:52

 

 

kochają wiosnę

 

 

  

 

 

Małe dziewczynki kochają łąkę, kochają stokrotki, które rosną tylko po to, by zaplatać wianki, kochają biedronki, które lecą do nieba po kawałek chleba.

 

 

 

 

Małe dziewczynki kochają śmieszne dmuchawce i cienie tańczące na trawie, i motyle, co mają kolor nieba.

 

 

 

 

A duże dziewczynki ?

 

 

  

 

 

Duże dziewczynki też kochają wiosnę i kochają motyle

tylko to są inne motyle i to jest temat na zupełnie inne opowiadanie ...

 

                                     *

 

Małe dziewczynki na starych fotografiach.

Jak to się dzieje, że te fotografie bronią się do dzisiaj?

 

W dobie, gdy fotografia cyfrowa osiągnęła szczyty, gdy możemy pokazać, co chcemy i zobaczyć co chcemy te stare zdjęcia ciągle wywołują wzruszenie.

Tak sobie myślę, że fotografia cyfrowa jest jak doskonała kronika a dawna fotografia jak osobisty pamiętnik.

Dzisiaj na zdjęciu możemy zobaczyć zdziwione oczy biedronki a kiedyś?

Popatrzcie na pierwsze zdjęcie - jest biedronka !

tylko biedronka pofrunęła do nieba

a nasze oczy za tą biedronką 

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

   

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zapromuj


oceń
44
0

komentarze (33) | dodaj komentarz

piątek, 20 października 2017

O moim bloogu

w malinach, jak to w malinach - pachnąco i kłująco

Statystyki

Odwiedziny: 315979
Wpisy
  • komentarze: 7239
Bloog istnieje od: 2099 dni
Najlepsze Blogi

MOJE BLOGI

* ZAPRASZAM

powiadomienie o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl