Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 900 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

CIĄG DALSZY NASTĄPIŁ

sobota, 30 czerwca 2012 12:15

  

udało się

tak wygląda teraz Dom Opata

odzyskał świetność

 

 

 

 

a ponieważ został bardzo dokładnie przebadany i udało się określić pierwotne kolory to jest teraz taki, jakim go zbudowano, nawet te biało szare paski na parterze

      

 

       

 

 

Wszystkie elementy z piaskowca udało się uratować i pieczołowicie zakonserwować, oczyścić, odsolić, wyostrzyć rysunek zatarty i zaciapany farbą, uzupełnić ubytki.

 

 

       

 

 

Wchodzimy do wnętrza - tak teraz prezentuje się paradny hol wejściowy, duchy Opatów mogą zasnąć spokojnie.

 

 

       

 

 

Wejście boczne , stare drzwi rozsypały się w proch, nowe zostały bardzo wiernie odtworzone, tak samo profilowane płyciny i listewki a okucia wykonane według zachowanego, barokowego, gdyby podejść blisko wprawne oko odróżni, które jest prawdziwe ale tak powinno być.

 

 

       

 

 

Wchodzimy na piętro - hol reprezentacyjny

fantazyjny barokowy kształt okna zamknięty nową stolarką, okno ma profile według okien starych, kolor stolarki dobrany został starannie by odzwierciedlał ten pierwotny, ukryty pod wieloma warstwami farb późniejszych.

 

 

       

 

 

Na drugim piętrze okno równie fantazyjne, zwróćcie uwagę na żyrandole, sporo kłopotu sprawiło mi dobranie odpowiednich, wreszcie zdecydowałam - "Maria Teresa na długim łańcuchu".

 

 

       

 

 

Pokoje opata, ściany gładkie, bez ozdób, za to parkiet układany według dawnego wzoru. Niestety, musiałam rozrysować układ tej podłogi w skali 1:50, klepka po klepce.        

 

 

        

 

 

Boczna klatka schodowa, można sobie spokojnie spacerować i nawet chwycić się pochwytu balustrady. Na fragmencie schodów zachowały się 3 oryginalne barokowe tralki , płaskie, wycinane z desek, według nich wykonano całą balustradę i jest piękna jak dawniej.

 

 

       

 

 

Pokażę też zdjęcie drzwi, zdjęcie niezbyt udane ale pokazuje jak pięknie odrobione są drewniane profile, no i klamka.

Niby śmieszny mały szczegół a najwięcej kłopotu sprawił. W tamtym czasie, a był rok 2002, znalezienie klamki, pasującej do kutych, barokowych okuć graniczyło z cudem. Znalazłam ale kosztowała, lepiej nie mówić ile. Inwestor z pieniędzmi, jak to zwykle bywa, miał krucho i z początku mowy o takiej ekstrawagancji nie było. Ale zastosowałam metodę "na jęczenie" i za którymś razem miał tak dość moich jęków, że się złamał i klamka jest, taka, jaka powinna.

 

 

       

 

 

I jeszcze na pamiątkę mój rysunek elewacji. 

W tamtych latach nie było jeszcze możliwości malowania w komputerze. Rysunek, po wydrukowaniu, naklejało się na tekturkę i malowało temperą. A tu pech, badania można było przeprowadzić dopiero po ustawieniu rusztować więc kolorystykę trzeba było wariantowo albo biało-czerwoną, bo o takiej wspomniano w literaturze, albo zieloną, albo "w stylu epoki" czyli ugrową. No to się namalowałam. W rezultacie na ścianie pokazała się biało-czerwona tylko odwrotna niż myśleliśmy, tło białe, wystrój czerwony. Zawsze mówię - małe jest jadowite, jeden mały budynek a pracy jak przy czterech. 

 

 

        

 

 

Efekt renowacji najbardziej widoczny jest na zestawieniu 

hol przed renowacją i ten sam hol już po

 

 

 

 

Na sam koniec trochę prywaty:

zgłosiliśmy obiekt do konkursu, oczywiście jako wspólne dzieło - inwestora, projektanta i wykonwcy

no i miałam swoje 5 minut, na scenie Zamku Królewskiego odbierałam nagrodę dla Biura, obiekt otrzymał zaszczytny tytuł "Modernizacji Roku" w kategorii budynki zabytkowe

 

 

        

 

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
1
0

komentarze (45) | dodaj komentarz

OD MALINY NA IMIENIY

piątek, 29 czerwca 2012 21:39

 

dla sympatycznego Pana Piotra

od sympatycznej ;o) niewątpliwie, panny Maliny

pucio, pucio

 

 

 

 

czyli mniam, mniam

 

 

rajska szarlotka, z rajskich jabluszek

cztery kwiatki i pięć serduszek

a nie, nie zakochanych , nic z tego,

czekoladowych - Panie Kolego

 

 

. .to od Maliny na imieniny prezent   .

  

dla kolegi blogowego

Piotra Opolskiego

 


oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

DOM, KTÓRY WRÓCIŁ DO DOMU

czwartek, 28 czerwca 2012 11:02

 

miał pecha Dom Opata.

Wybudowany z miłością, szanowany i hołubiony, niczym sam Opat, był perełką w cysterskiej koronie,

był Rok Pański 1734.

Ale historia, jak to z kapryśną historią bywa, zaśmiała się szyderczo, odwróciła twarz i skazała go na banicję.

I tak tłukł się biedaczek i przechodził z rąk do rąk, sekularyzacja okazała się dla niego dość ponurym słowem.

Niestety, nie są znane dzieje Domu po sekularyzacji. Wiadomo tylko, że w dziewiętnastym wieku stał się on siedzibą leśnictwa, a jego dawna czerwono-biała elewacja została przykryta zielonym tynkiem, nosił wtedy nazwę „Zielony Dom”.

Dom w dobrym stanie przetrwał do 1946 roku, później, wykorzystywany tylko częściowo, popadł w ruinę.  

 

I stał taki - pański bezpański

 

 

 

 

Szczęściem dla Domu historia zatoczyła koło i wrócił do pierwszych właścicieli, szczęściem dla mnie właściciele powierzyli go w moje ręce ...

Tak wyglądał, gdy pierwszy raz pojechałam go zobaczyć. Widok był bardzo przygnębiający, i jeszcze ten śnieg. 

 

Był Rok Pański 1998.

 

   

       

 

 

Oczyma wyobraźni widziałam jak śnieg się roztapia, woda wnika w barokowe wapienne tynki i porowate piaskowce a potem zamarza i rozsadza, kolejny rok, kolejne zniszczenia. 

W lecie Dom trochę lepiej się prezentował, tak jakoś bardziej optymistycznie i z nadzieją.

    

 

       

 

 

Przynajmniej słoneczne światło sprawiało że jakiś taki romantyczny się wydawał , w łachmanach ale świetność dawnych szat pokazujących bardzo wyraźnie.

 

 

 

 

Gdy po raz pierwszy weszłam do wnętrza to zobaczyłam, co zobaczyłam, obraz nędzy i rozpaczy.

    

 

       

 

 

główne wejście i paradny hol - paradny rzeczywiście , od lat paradowały tu głównie duchy krzeszowskich Opatów i po nocach wyły ze zgrozy.

 

 

 

 

hol na piętrze ten najbardziej reprezentacyjny, z wielkim oknem i widokiem na Bazylikę

 

 

 

 

pokój Opata , w tym stanie komnata, jak widać, godna nie tylko opata ale wręcz króla czy nawet cesarza.

 

 

 

 

hol na piętrze też "doskonale" zachowany

ale trzeba przyznać, przynajmniej co miało zniszczeć zniszczało ale nikt nie wpadł na pomysł by czymś współczesnym uświetnić, nikt nie zdarł starych tynków, poodpadały same płatami ale duże fragmenty się zachowały, to skarb dla projektanta

 

 

 

 

tak wygląda jeden z lepiej zachowanych stropów, trochę strach pod takim stawać

 

 

 

 

a to piękna barokowa stolarka, profilowane opaski, piękne przymyki, pająki jak widać z zachwytu zrobiły tu sobie niezłe używanko

 

  

       

 

 

wchodzimy na poddasze, niestety po niektórych stropach nad piętrem widoczne zostały tylko dziury po wielkich drewnianych belkach 

 

   

       

 

 

za to wystrój wnętrz się zachował, wprawdzie w stanie chwilami szczątkowym, ale zawsze coś, można konserwować z rekonstrukcją brakujących elementów

na tym zdjęciu widać bardzo wyrażnie jak spod wtórnego tynku wyłazi pierwotny, barokowy, to ten "dziurkowany" widać też piękny element z piasskowca

 

 

 

  

zachowany barokowy kominek, kamień pięknie profilowany, nawet ślad polichromii się zachował

 

 

        

  

 

klatka schodowa, drewniane zabiegowe schody,, bardzo ciekawa konstrukcja, klatka na opiera się na jdrewnianym słupie , przyznam, że serce podchodziło mi do gardła, gdy przyszło pospacerować po tych stopniach, zachwyt zachwytem a strach strachem, niestety

 

 

       

 

 

wrócił do domu Dom Opata

Potrzebował reanimacji więc remont ruszył pełną parą.

Będzie teraz Domem Gościnnym i Centrum Dialogu

 

zapraszam na następny wpis

pokażę jak wygląda Dom Opata w Krzeszowie doprowadzony do dawnej świetności

 

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

   


oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

GDYBYM BYŁA BOGATA

wtorek, 26 czerwca 2012 16:06

 

to bym sobie helikopter kupiła i z lotu ptaka takie piękne zdjęcia robić mogła, a tak - najwyżej zdjęcie z cudzego zdjęcia mogę pokazać

tylko to, oczywiście, reszta zdjęć jest moja.

 

 

 

 

Zespół Pocysterski w Krzeszowie - 

dawne Opactwo Cysterskie

 

Okolone murem klasztornym olbrzymie założenie z obiektami wspaniałej architektury, nie tylko najwyższej rangi artystycznej, lecz i wielkości, wytrzymującej największą skalę założeń urbanistycznych.

Widoczne z daleka masywy bogatych wież i wysokich mansardowych dachów, kontrastują z okolicznymi domkami i rozległym krajobrazem łagodnych wzgórz, wzniesień i lasów. Niesamowite wrażenie. Zwłasza gdy jadę tam drogą wzdłuż kalwaryjskich kapliczek widok wprawia mnie w zachwyt.

 

 

 

 

Wjazd do opactwa prowadzi przez bramę zachodnią.

Na osi głównej drogę wysadzaną starymi lipami zamyka fasada Bazylika Marii Łaskawej. Stąd droga poprzeczna wiedzie na lewo do kościoła świętego Józefa, na prawo do klasztoru.

Mauzoleum Piastów Śląskich, połączone z bazyliką, położone przy wschodniej, prezbiterialnej partii, dostępne jest przez kościół, albo przez okolony murem cmentarz.

"Dom Opata'' znajduje się po zachodniej stronie kościoła św. Józefa a między kościołem i bazyliką zachował się budynek dawnej Wozowni. Przy bramie wjazdowej dwa wydłużone budynki służyły dawniej na hospicjum i potrzeby gospodarcze.

 

Główna brama wjazdowa do klasztoru wraz z okalającym cały zespół wysokim murem, mimo wprowadzanych w późniejszym okresie zmian, zachowała jeszcze dawny przed barokowy układ i wygląd. Otaczające mury postawione z łamanego kamienia, pochodzą jeszcze z epoki średniowiecza. Przy południowym murze zachował się pręgierz pochodzący prawdopodobnie z okresu baroku.

 

 

 

 

tak wyglądało Opactwo w osiemnastym wieku, widać tu "claustrum" czyli stary klasztor, do którego dobudowano kościół. Claustrum od frontu skrzydłem zachodnim przylegało do fasady wybudowanego kościoła klasztornego, dzisiejszej bazyliki, od tyłu widać wybudowany razem z kościołem wysoki budynek zakrystii , do niego przylega niższe skrzydło wschodnie klasztoru, skrzydła te łączyło długie skrzydło południowe. 

Do dzisiejszego dnia zachowało się wyłącznie skrzydło wschodnie,  skrzydło południowe wybudowano od nowa w latach 1774 - 1782. Dawne skrzydło zachodnie zburzono w roku 1873, doprowadzając cały zespół do stanu, który przetrwał do współczesnych nam czasów.

 

Zanim przystąpiłam do projektowania terenu trzeba było przeprowadzić badania archeologiczne, pod ziemią znajdowały się pozostałości dawnego claustrum, musiałam tak poprowadzić drogę, by te cenne relikty ominąć.

 

 

 

 

Na tym zdjęciu widać wykopaliska, spod ziemi wyłaniają się mury dawnego skrzydła zachodniego claustrum. Zdjęcie, choć kiepskie, to jest ciekawe bo niewiele osób mogło te pozostałości zobaczyć, teraz są starannie zabezpieczone i zasypane.

 

 

 

 

a tak będzie wyglądał teren Opactwa po zakończeniu prac. Odtworzone zostaną stare ścieżki o barokowych, krzyżujących się układach, odtworzony stary ogród sióstr.

 

Obiekty zaznaczone na planie kolorem czerwonym są "moje" opowiem o nich wszystkich. O najmniejszym, czyli o Wozowni już pisałam, teraz będzie kolej na Dom Opata, Bazylikę i Klasztor.

  

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

CUDA WIANKI - POSŁOWIE, POSŁANKI

niedziela, 24 czerwca 2012 19:08

 

w noc Kupały wszystko zdarzyć się może

  

  

 

 

marszałka z premierem - przez ogień,

po kwiecie, co czaru ma moc

za nimi, przez wodę, posłanki, co wianki

wiją w Kupały noc 

 

 

 

hej, posłanki platformianki

esencja niewieścich cnót

Wiją wianki i rzucają je do fa-lującej wody,

Wiją wianki i rzucają je do wód 

 

plum - plum ...

 

 

 

pis-posłanki cudnolice

jak nimfy u raju wrót 

Wiją wianki i rzucają je do fa-lującej wody,

Wiją wianki i rzucają je do wód 

 

plum - plum ...

 

 

 

amazonki, kwiat lewicy

dziś wierzą w paproci cud

Wiją wianki i rzucają je do fa-lującej wody,

Wiją wianki i rzucają je do wód 

 

plum - plum ...

 

                                  *

 

cuda, wianki, wiją posłanki

zbrojne w magii i czarów moc

więc panowie, posłowie, dla nich stańcie na głowie

w tę magiczną Kupały noc

 

 

eee - a może lepiej nie ???

bo wyjdzie jak zawsze ...

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

CI WSPANIALI MĘŻCZYŹNI

sobota, 23 czerwca 2012 10:29

 

na swych szalejących maszynach ...

pierwszym wspaniałym mężczyzną był dla mnie mój Tatuś

 

          

    

 

 

szalał na motorze jak ówcześni, powojenni, chłopcy

był wysoki, wysportowany, dziewczyny ze szkolnego okna wygladały jak gra w siatkówkę.

Na tym zdjęciu to jesze kawaler ... o mnie nie śniły wtedy nawet bociany w zamorskich krajach.

A potem, jak pamietam, był zawsze oparciem dla nas, dla swojej rodziny, rodziny, która była dla Niego wszystkim.

 

 

           

 

Właściwie to był typem naukowca.

Wiecznie w książkach, wiecznie zapracowany, pasjonat konstrukcji. Pamiętam Jego książki , nie wolno nam było ich dotykać a już pod żadnym pozorem maltretować.

Jak łatwo się domyśleć i tak po cichu przeglądałam. Czytać nie umiałam ale zachwycały mnie dziwne rysunki. Książka do geometrii wykreślnej miała okulary - jedno oko niebieskie, drugie czerwone, jak patrzyłam na bryły to widziałam je w przestrzeni, przenosiłam się w inny świat przestrzennej wyobraźni 

właściwie ta książka miała wpływ na całe moje póżniejsze życie, na to, co mnie teraz pasjonuje.

 

 

               

 

Taki mężczyzna to prawdziwe oparcie dla kobiety, silny i fizycznie i psychicznie, taka opoka, mężczyzna starej daty. Takich widywało się kiedyś na filmach ... potrafi parkiet ułożyć i mieszkanie wytapetować, dziecko wykąpie, weźmie fuchy do domu i nocami poślęczy by rodzinie nie zabrakło, listy pisze romantyczne i kwiaty do domu przynosi a przy tym naukowiec, typowy okularnik, ze skryptami, z papierami ...

 

 

         

 

 

i do pracy, i do rózańca, i do tańca,

i pomyśleć - zaraz po urodzeniu cała mieściłam się na Jego silnej dłoni, tylko nóżki zwisały.

        

Był bardzo surowym i wymagającym tatą,

baliśmny sie nie na żarty, wystarczyło "powiedziałem" a my jak te dwa potulne baranki, nie było to tamto, znaliśmy swoje miejsce ... jak czwórę z "królowej nauk" przyniosłam ze szkoły to ze strachu cztery razy "naobkoło" domu spacerowałam zanim odważyłam się wrócić.

Ktoś w tym domu musiał przecież trzymać dyscyplinę i panować nad takimi indywiduami, jakimi byliśmy z moim braciszkiem, ktoś musiał nam w głowach poukładać jak Pan Bóg przykazał ... do rozpieszczania była Mamusia Danusia no i Dziadziu.

 

Szczęśliwą byliśmy rodziną. Tatuś zapewnił nam to, co mężczyzna zapewnić powinien - ogromne poczucie bezpieczeństwa i poczucie bezwarunkowej miłości, zawsze był, gdy był potrzebny.

 

 

          

 

to jedno z ostatnich beztroskich zdjęć naszej trójeczki

śmiertelna choroba dała o sobie znać ... tylko my wtedy jeszcze o niej nie wiedzieliśmy.

 

 

                  

 

 

Dzisiaj Dzień Ojca

nie mogę życzeń złożyć ale mogę się pomodlić

no i mogę wspomnieć ...

 

 

. .polecam wspomnienie - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

                                          


oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

MOJE MALINOWE

czwartek, 21 czerwca 2012 17:39

 

podziękowanie

 

 

 

 

za ciepłe słowa, za tyle serdeczności  i za pamięć

 

za wierszem, za prozą, za żartem, za sercem ...

każdemu z osobna - jedną malinową różyczkę

wszystkim razem - cały malinowy bukiet

są najprawdziwsze, świeżutkie,

stoją u mnie na soliku - są dla Was

 

 

                                  ***

 

takiego cudu natury szukałam od dawna, szukałam aż w końcu znalazłam - na blogu Sary Marii

 

 

 

 

mój uśmiech i wdzięczność

niech pofruną do Was z wiatrem, jak skrzydełka dmuchawca - latawca

jest taki optymistyczny ... jest jak radość

można z nim nawet pospacerować po niebie

 

Hania Malina

 

 

. .z wdzięcznością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

W MALINY NA URODZINY

środa, 20 czerwca 2012 10:14

 

sen miałam - malinowy ...

we śnie strzeliło mi 20 wiosen z "niewielkim ogonkiem" ...

takie dwadzieścia i ho!, ho!, ho!, hooo!!!

jak mawia nasz pan Prezydent

 

 

 

 

zapraszam Wszystkich co bywali tu, bywają i bywać będą

w malinach jak to w malinach,

czasem kłująco a dzisiaj pachnąco

 

pachnie urodzinowy prosiaczek, pięknie przyrumieniony doprawiony ziołami, hmm - i ogonek, dla osłody, miodem ma posmarowany, jak te moje latka co to ho, ho .....

 

 

 

 

oko przymilnie robi i zachęca by go skosztować ... więc zapraszam w maliny, na prosiaczka urodzinowego

 

malinowe ranki, malinowe dni,

malinowy uśmiech, malinowe łzy

ech, malinowy pech ...

autoironia i śmiech 

  

          

              

 

 

na tym zdjęciu to, wespół w zespół, ja i mój obiektyw ...

no i się się wydało -

z tą dwudziestką to wpuściłam Was w maliny

ale w malinach jak to w malinach

 

a co ...

życie zacina się po ...

ale mnie jeszcze do tego

ho!, ho!, ho!, hooo!!!

jak mawia nasz pan Prezydent

 

no i popatrzcie -

gadzina prosiaczek znowu zrobił oko

 

 

. .z przyjemnością zapraszam na prosiaczka - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

PAMIĘTAJCIE O OGRODACH

piątek, 15 czerwca 2012 18:51

 

magiczny pałacowy park,

ogród z tysiąca i jednej nocy to już historia

ale czy tylko przeszłość ?  czy zdoła odzyskać świetność ?

 

 

 

 

Kiedyś w parkowych alejkach słychać było krzyk pawia i szmer kryształowej fontanny ... teraz ścieżki zarosły, po fontannach zostały omszone kamienie a w zaczarowanym stawie przegląda się już tylko smutna królewna, zaklęta w zieloną ropuchę ...

 

 

 

 

Zimą stare gałęzie uginają się pod ciężarem śniegu .

A przecież kiedyś ten park tętnił życiem.

 

Jeśli kogoś interesuje, to mogę przytoczyć fragment opisu tego miejsca, zaczerpnięty z historycznych tekstów źródłowych :

 

„Wymieniony zamek miejski jest otoczony okazałym ogrodem paradnym i innymi ogrodami.

Przed wejściem, pod mostem, przepływa strumień bogaty w pstrągi, który oddziela od zamku teren, na którym są sarny".

 

 

 

 

to właśnie ów strumień, czyli fosa zamkowa, z sarnami to już nieco gorzej, zadnej hasającej nie spotkalam

 

i dalej historyczny opis:

 

Za mostem po każdej stronie czterokątna kolumna, na niej żółty lew. Na prawo od wejścia widoczna jest bażantarnia a kilka kroków bliżej zamka obszerny ogród rozkoszny, kwiatowy i owocowy, który ma 394 długości i 282 szerokości zmierzonych łokciach.

 

 

 

 

na zdjęciu droga przez most i dwa żółte lwy przy bramie, niestety, żółte lwy przysypane są białym śniegiem

 

Długie i szerokie aleje, które się krzyżują według kwater paradnego ogrodu są obsadzone drzewami wiśniowymi, sztuką ogrodnika tak splecionymi, że w okresie dojrzewania widzi się tylko czerwone, kwaśne wiśnie, a nad głową zielone ulistnienie.

Ogród rozkoszny, kwiatowy i warzywny jest oddzielony według porządku na poszczególne części. Najbliżej zamku widzimy przeróżne krajowe i zagraniczne kwiaty i rzadkie drzewa - laurowe, cytrynowe, pomarańczowe, oliwkowe, mirtowe oraz wiele innych małych drzew, które znajdują się w ładnie malowanych, wysokich i naczyniach, tak, że w okresie zimowym można rośliny przechowywać w pokojach. Najdłuższa aleja 394 łokcie długa, wysadzona z obydwóch stron wybornymi drzewami owocowymi ze strzyżonymi szpalerami wiśniowymi między nimi, ujętymi w dwóch rzędach, prowadzi prosto do kościoła z wieżą ładną i otoczonego murem.

Pozostałe części ogrodu między długimi alejami przeznaczone częściowo na jarzyny, częściowo na użyteczne zioła i inne potrzeby.

Na dwóch rzędach okalającego muru pnie się winna latorośl. Winnice, po jednej stronie wzdłuż i wszerz stawów z pstrągami, po drugiej stronie obok Winnego Zaułka dają przy dobrej pogodzie około trzydzieści wiader wina.

Ogród jest nawadniany rurociągami, do których bieżąca woda dostaje się za pomocą odpowiednio skonstruowanego czerpakowego koła.

Tyle o dużym i pięknym ogrodzie, który w księstwach nie znajduje sobie równego"

 

 

  

 

 

Z nostalgią czyta się dzisiaj ten opis, z  paradnego ogrodu kwiatowego nie pozostało śladu, nie ma owocowych drzewek, nie ma już winnicy

pozostał piękny duży staw, ale bez pstrągów, chociaż woda bardzo czysta

pozostały też stare drzewa , cudowne aleje parkowe o historycznym układzie

 

 

 

 

tą boczną bramą nie dojedzie się już do bażanciarni za to Właściciele odbudują starą palmiarnię,

jeśli wszystko pójdzie zgodnie z projektem to park przyjmie dawne kształty

 

 

 

 

powstanie barokowe osiowe założenie,

przed pałacem paradny plac wejściowy z ozdobną fontanną, plac oddzielony od reszty parku istniejącymi murami i bramami , tymi co pokazuje zdjęcie wyżej

oczywiście lwy strzegące wjazdu poddane zostaną konserwacji

na osi pałacu powstanie ogród z krzyżującymi się, w charakterystyczny dla baroku sposób, ścieżkami, jezioro zostanie uregulowane do dawnych linii brzegowych, na zamknięciu alei powstanie domek japoński

 

dawno tam nie byłam

pewnie plan nabiera już realnych kształtów ...

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

  


oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

Z LOTU PTAKA

piątek, 15 czerwca 2012 16:22

 

a właściwie z wysokiej pałacowej wieży

można podziwiać przepiękne panoramy

cztery pory roku, cztery strony świata

 

 

 

 

Wieża należy do opisywanego przeze mnie pięknego pałacu w Pieszycach.

 

Dzisiejszy pałac stoi prawdopodobnie w miejscu średniowiecznego dworu. Anno Domini 1615 rozpoczęto tu budowę zamku, którego relikty zachowały się do dzisiaj. Wojny siedemnastowieczne zmusiły ówczesnego właściciela do otoczenia zamku podwójnymi murami z fosami i mostem zwodzonym.

 

Przebudowę zamku na pałac rozpoczął jego nowy właściciel w 1710 roku. Zachowany został podstawowy układ brył obiektu, ilość kondygnacji i głównych osi okiennych. Przebudowa na rezydencję pałacową ograniczyła się przede wszystkim do założenia dachów mansardowych i do wprowadzenia zarówno na elewacjach, jak i we wnętrzach, wystroju barokowego.

 

Do końca XVIII wieku wieża zwieńczona była dwuprzeźroczowym hełmem.

Niestety, hełm się zawalił, prawdopodobnie od początku był zbyt ciężki,  świadczyły o tym pęknięcia ścian wieżowych, które zastaliśny podczas remontu.

Wyobraźmy sobie hełm wysokości 20 metrów, to przecież wysokość 6 dzisiejszych pięter.

W późniejszym okresie pałac nie ulegał już zasadniczym przemianom … po prostu niszczał.

 

 

 

 

widok na Pieszyce spowite w jesiennej mgle, dobrze widoczna wieża neogotyckiego kościoła świętego Antoniego a w oddali majaczy wieża kościoła w Bielawie

 

 

 

 

u stóp pałacu, czy jak kto woli zamku, piękne spokojne miasto z wieżami kościołów i zabytkowymi kamienicami

 

 

 

 

najpiękniejsze jest złotą jesienią w zimie góry chowają się za mgiełką i wszystko trochę szarzeje

 

 

 

 

w bezpośrednim sąsiedztwie pałacu znajduje się  kościół świętego Jakuba Apostoła, to najstarszy kościół Piszyc, zbudowany w trzynastm wieku a rozbudowany w wieku szesnastym 

 

 

 

 

kościół pięknie prezentuje się w każdej szacie ...

ale najpiękniej z wieży podziwiać go można w zimie

trzeba tylko szybko fotografować bo wieje niesamowicie

 

 

 

 

przy dobrej pogodzie fantastycznie widać Sudety a dokładniej, Góry Sowie

 

 

 

 

a to już zimowy widok na Podzamcze,

za bramą, której strzegą kamienne lwy, jest fosa za fosą droga prowadzi przez teren podzamcza, przez ośnieżone drzewa widać budynki  folwarczne  

 

 

 

 

I jeszcze parę słów o samym pałacu: 

 

Pałac założony jest na rzucie litery C, ma symetryczną kompozycję, której środek stanowi wieża, fasadą zwrócony jest w kierunku południowo – wschodnim.

Do pięknych, kolebkowo sklepionych piwnic wchodzi się bezpośrednio z dworu.

Prawie wszystkie pomieszczenia parteru są sklepione w formie kolebek z lunetami, sklepień krzyżowych względnie bardziej złożonych figur geometrycznych.

Nad pierwszym i drugim piętrem w większości były belkowe stropy drewniane. Między układem pierwszego i drugiego piętra zachodzą tylko minimalne różnice. Całe skrzydło południowo-zachodnie, od parteru aż po strych przeznaczone jest na jedno wnętrze, opisywaną przeze mnie salę balową. Pomieszczenie to pełniło pierwotnie funkcję ujeżdżalni, potem sali balowej a następnie kaplicy ewangelickiej.

 

Nie pokazałam tutaj widoku na ogród pałacowy, ten widok i historyczny opis dawnych włości zamieszczę jutro 

zapraszam

 

a dla Ewy-ozonka, która w komentarzu napisała o sklepieniach,  najstarsze zachowane sklepienie kolebkowe piwnicy

 

 

 

sklepienie to pochodzi z pierwszej fazy budowy zamku

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (45) | dodaj komentarz

BYŁA SOBIE RUINKA

środa, 13 czerwca 2012 16:20

 

a właściwie to romantyczna ruina ...

smętnie stała w zaczarowanym parku, otoczona wysokim murem i głęboką fosą.

Wejścia do parku strzegły kamienne lwy i tylko ząb czasu nieuchronnie nadgryzał ich bujne grzywy. 

Kiedy pierwszy raz, stromymi schodami, wdrapałam się na wieżę urzekł mnie widok cudownego parku,

niestety - sama ruinka, a właściwie ruina, świetnego niegdyś pałacu, chyliła się ku upadkowi.

 

 

 

 

Olbrzymi mansardowy dach niebezpiecznie zapadał się do środka, przez ogromne dziury oglądać wprawdzie można było rozgwieżdżone niebo ale padający przez nie  deszcz tylko przyspieszał wielkie dzieło zniszczenia,

 

 

 

 

stropów w większości pomieszczeń po prostu nie było,

po komnatach hulał wiatr.

Za to na każdym kroku zobaczyć można było ślady dawnej świetności a

 

 

 

 

najwięcej śladów zachowało się w sali balowej, przecudnej urody sali, założonej na rzucie elipsy.

 

 

 

 

Sala była ogromna, licząca 200 metrów kwadratowych powierzchi a wysoka na trzy piętra, pałacowe piętra - jakieś 14 metrów, sklepiona kopułą w formie spłaszczonej, eliptycznej czaszy.

 

Tylko kilka takich sal można spotkać na świecie. 

 

 

 

 

 

pogodzić nowe ze starym, wydobyć pierwotne piękno, pokazać geniusz Twórcy a ukryć własną rękę to bardzo trudne i skomplikowane . 

 

Ogromna mansardowa więżba pałacu była tak zniszczona, że z ledwością niosła samą siebie, nie było mowy o podwieszeniu czaszy kopuły, która lada dzień mogła się zawalić

 

 

 

 

Z podziwem patrzyłam na mojego Tatusia a potem Braciszka jak wymyślali podwieszenie delikatnej, drewnianej konstrukcję kopuły do, zaprojektowanych przez siebie, żelbetowych kratownic ... misternie, żeby z dołu, od strony sali, niczego nie było widać.

Na przekroju ta ich konstrukcja zaznaczona jest na czerwono. Żeby wykonawca mógł dokładnie przygotować drewniane elementy podwieszenia trzeba było wykonać model 

 

 

 

 

potężne kratownice oparte zostały na stropach, do nich podwieszono elementy drewniane

 

 

 

 

zaniem jednak udało się kopułę podwiesić trzeba ją było od dołu podeprzeć. W sali wyrósł las - sosny wysokości 14 m ustawione obok siebie w odstępach około półtora metra i powiązane w przestrzenne rusztowanie

 

 

        

 

 

gdy weszłam pierwszy raz do tego lasu to odniosłam niesamowite wrażenie, pierwsza myśl jak z Makbeta - las Birnam przyszedł ...

 

 

 

 

Nad projektem tego pałacu pracowaliśmy nie miesiące, tylko lata ... te moje dwa rysunki to kropla w morzub rysunków, które przyszło mi zrobić

 

A potem, potem przyszedł czas, że z zachwytem patrzyłam, jak ludzie o złotych rękach, odczarowują dawne piękno.

 

 

 

powoli, z mozołem, z wielką pieczołowitością i wiernością oryginałowi ...

 

 

 

patrzyłam jak z trudem zabliźniają  rany zadane przez czas i rękę głupiego człowieka.

 

    

   

 

Teraz cieszy pięknem ... kto by pomyślał, że jeszcze nie tak dawno cegły i rzeźbione kamienie wołały o ratunek.

 

 

 

 

 

Nie zdradzę imienia ruinki, bo to prywatny pałac.

Mogę za to powiedzieć, że niegdyś, w czasach świetności, nazywany był Wersalem Dolnego Śląska.

 

 

                 

 

 

w następnym wpisie opowiem o pałacowym ogrodzie.

 

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (33) | dodaj komentarz

ALBO ... ALBO ...

poniedziałek, 11 czerwca 2012 9:50

 

albo rybki, albo grzybki

albo pączusie, albo pióra strusie ...

a może tak czary, mary, pstryk - i jedno i drugie

           

 

 

 

 

leżę sobie wygodnie przed telewizorem

wcinam słodkiego pączusia,

przymykam oczy i powoli odpływam

strusie pióra ... samba ... cud figura ...

 

we śnie my dwie, Hania i Malina

hulaj dusza - piekła nie ma

kalorie ??? a co to takiego ??? ...

no to chałwa - siup

za Wasze zdrowie

i za naszych

 

a jak im się poszczęści to obiecuję - dwa miesiące chałwy do ust nie wezmę, a ni okruszka, ani okruszeczka

 

strusie pióra ... samba ... cud figura ...

i nasza wygrana ...

eeeech ... czary, mary, pstryk

 

 

. .z radością polecam Euro - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

  


oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

DO STARTU

piątek, 08 czerwca 2012 16:23

 

gotowe !!! ho-ooop !!!

 

koko, koko, maliny

spoko, spoko, dziewczyny

drużyny w malinach

maliny w drużynach

nasi górą !!! goool !!!

 

 

 

Euro zazulki 2012

dziewczyny jak maliny, blogowe czirliderki

ja-Malina, Sara-Maria, Zosia44 i Krystyna-Laura

 

 

 

 

Euro pszczółki 2012

pracowite, wesołe a jakie zaangażowane

Bożenka-Obserwatorka, Bajkopisarka, Ewcia-Markomanka i ja

 

 

 

  

 

Euro biedronki 2012

z tej euroradości aż nam czapki pospadały

koło mnie stoi Grycelka, potem Grasza

 

a potem ??? ...

może to Beatka kolorowa, może Jola, może Bet, Jabed? 

a  może Rodorek, Marzatela albo Ozonek ... 

a może Wasylissa, Basia albo Maria od Jemioły ?

Alenka, Czesia, Halinka, Clisha, Aromat, Only-awianca?

Anzai, a może Bellatrix albo Giga, Monika czy Lotka ?

 

kto siebie rozpozna ?

 

 

. .z radością polecam Euro - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

CIEKAWOSTKA KONSERWATORSKA

środa, 06 czerwca 2012 21:22

 

historyczny projekt pałacyku, rysowany w 1873 roku 

autentyczny, stary projekt z podpisami architekta i z pieczęciami na okładkach

 

 

    

cudowny, odręczny rysunek,

datowany - september 1873

 

w mojej pracy "biały kruk" spotykam setki materiałów ikonograficznych, planów, map, szkiców, starych pocztówek i obrazów ale są to wszystko fotografie i rysunki istniejących obiektów

a tu - projekt czegoś , co ma dopiero powstać ... miód na serce architekta

 

Nie wiem, czy pałacyk kiedykolwiek dokładnie tak wyglądał, teraz ma paskudny dach, kryty papą i socrealistyczne lukarny w dachu.

Prześliczne, kute, koronkowe balustrady, zwieńczające mansard, walają się smętnie na strychu, delikatne, świetliste, ugrowe odcienie elewacji zostały zaciapane agresywnymi farbami emulsyjnymi - obraz nędzy i rozpaczy.

 

 

 

 

Dzięki Bogu poprzednim użytkownikom zabrakło pieniędzy na wymianę stolarki i ocalały panoramiczne okna z giętymi szybami,prawdziwy rarytas, dzisiaj niewiele takich się zachowało.

 

 

             

 

 

ocalały kryształowe, ornamentowe, szybki w zabytkowych drzwiach i detal na elewacji ocalał, widać, że przynajmniej on dokładnie jest taki jak na projekcie

 

 

   

a to już mój rysunek,

 

wykonałam go w komputerze 135 lat póżniej

każda kreska zapisana jest "matematycznie" w technicznym programie auto-cad.

Niestety, w dzisiejszych czasach romantyczne szkice nie wystarczają.

 

To nie jest inwentaryzacja, to projekt, na tym rysunku zmieniłam obecny wygląd pałacyku

Z wielką radością zlikwidowałam socjalistyczny, papowy dach i zaproponowałam pokrycie z dwukolorowego łupka - jak na historycznym projekcie i lukarny zmieniłam według tamtych i balustrada znalazła swoje miejsce w zwieńczeniu mansardu a we wnętrzu udało mi się zachować historyczny układ no i cudowną klatkę schodową.

 

      

  

 

 

Klatka urokliwa ale chodzi się po niej kiepsko, cóż, w dawnych wiekach przeważnie służba po krętych schodach na poddasze biegała.

Teraz to ma być ekskluzywny pensjonat, gwiazdki i wymagający goście.

Na szczęście przy kladce schodowej ktoś kiedyś umieścił dwa obskórne wychodki, wychodki wyburzyć się dało, bez szkody dla obiektu, i w tym miejscu zaprojektowałam szklaną windę, wilk syty i owca cała, znaczy się Inwestor zadowolony, niepełnosprawni goście mają dostęp a Konserwator Zabytków nie dostał zawału ... w końcu wychodki były wtórne.

 

 

 

 

pensjonat miał być ekskluizywny i miał mieć spa - trudna sprawa bo nie chciałam dzielić i niszczyć historycznych pomieszczeń ale sposób znalazłam - pod placem wejściowym znajdował się betonowy bunkier na węgiel, tam właśnie zaprojektowałam podziemne spa, żeby doświetlić wnętrze wymyśliłam fontannę , nad wanną jacuzzi będzie szklana kopuła, kopuła to od zewnątrz znajdzie się w centrum fontanny i będzie po niej spływała woda ...

 

 

 A teraz trochę zagadkowe zdjęcie :

 

         

  

Gdyby ktoś nie wiedział co to jest, to informuję: to jest baza kolumny, kompletnie zniszczona.

Teraz "moje" cudo tak właśnie wygląda ale już pozwolenie na budowę wydane i wielki remont rusza ...

Kiedyś opublikuję tę samą kolumnę po konserwacji .

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

KRÓL JARUŚ PIERWSZY NADĄSANY

poniedziałek, 04 czerwca 2012 9:59

 

jaśnie oświecony, najmądrzejszy, czyste dobro, wódz podwórka, genialny strateg Czwartej Piaskownicy

 

Na najwyższym tronie bona go posadziła to siedzi i resztą podwórka gardzi. Z byle chołotą to on się nie zada, byle komu piąstki nie poda

jego jest podwórko, jego piaskownica a cała reszta to uzurpatorzy, na huśtawkę z nimi !!! won !!!

 

och, jak bardzo chciał być najważniejszy i pierwszy, jak bardzo chciał zostać królewiątkiem lwiątkiem

a tu upsss - zaledwie król(ik) pędzący do władzy

 

 

  

 

 

jego Nadasana Mość uśmiecha się ...

to rzadkość, fakt "godzien" co najmniej pióra lub pędzla mistrza (najlepiej satyry)

 

Nadąsana Mość kombinuje ...

a gdy już wykombinuje, jak dopiec Wrażemu Donaldkowi, to jego buzia rozpromienia się w uśmiechu, oczka mruży z lubością i ząbki pokazuje

 

taaak - wykombinował

konika bujanego na konika trojańskiego przerobi i w formie świnki Donaldkowi podłoży

już w koniku łopatki zapakowane i grabki, i wiaderka z piaskiem, do sypania w trybiki, i wielkie kule z błota, i trochę mniejsze z czegoś niezbyt pachnącego

przeciwnicy drżyjcie w posadach, to koniec Wrażego Donaldka, na huśtawkę z nim !!! won !!!

zaraz w bębenek Nadąsana Mość uderzy i zwycięstwo ogłosi

 

tylko problemik tyci ma nasz król(ik)

wojsko jakieś takie nie za bardzo,

armia wprawdzie malowana, a nawet pudrowana, ale żołnierzyki maleńkie jakieś i mocno przetrzebione, okrzyki bojowe wydają ale armaty we własny obóz celują  

 

co tam, królowanie jest najważniejsze i król jest najważniejszy - on jeden, on sam

 

jak w dziecięcej wyliczance:

- dzień dobry królu lulu

- dzień dobry dzieci śmieci

 

fajnie być królem ... nawet malowanym

 

 

. .nie polecam tego króla - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 

 

* podkład do fotomontażu wycięłam z większego obrazka, znalezionego w necie, szkoda, że nie był podpisany bo zachwycił mnie formą, kolorem i talentem twórcy , jednak grafika komputerowa to nie tylko rzemiosło, to sztuka

 


oceń
0
1

komentarze (57) | dodaj komentarz

piątek, 20 października 2017

O moim bloogu

w malinach, jak to w malinach - pachnąco i kłująco

Statystyki

Odwiedziny: 315985
Wpisy
  • komentarze: 7239
Bloog istnieje od: 2099 dni
Najlepsze Blogi

MOJE BLOGI

* ZAPRASZAM

powiadomienie o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl