Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 895 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

ZAŻARŁO ?

wtorek, 31 lipca 2012 8:52

 

no nie zażarło, nie miało szans ...

bo co tam jakaś "Madonna pod Jodłami" wszak to nie "mama małej Madzi", co tam jakiś Kranach, przecież to nie Rutkowski, nie Palikot nawet nie złotousty Hofman, czy ekscentryczna posłanka Rokita

nie zażarło, jak mawiają dziennikarze, a powinno

 

W piątek, o godzinie 15 pan minister Sikorski ogłosił - arcydzieło Cranacha, jednego z najwybitniejszych twórców Renesansu w północnej Europie, wróciło do Polski. To najcenniejszy obraz odzyskany w wolnej Polsce.

 

 

    

 

                       "Madonna pod jodłami" 

 

jeden z najcenniejszych obrazów, jaki kiedykolwiek znajdował się w naszych zbiorach. Obraz zaginął po wojnie a teraz odzyskaliśmy go i to bez żadnych opłat, czy odszkodowań, tylko honorarium adwokata, które to honorarium wypłacił wrocławski Kościół, od zawsze właściciel obrazu.

 

A w mediach co ? w mediach nico

do dzisiaj cisza na ten temat

 

"Madonnę pod jodłami" namalował, dla wrocławskiej Katedry, Łukasz Cranach Starszy w roku 1510.

To jego późniejszy autoportret.

 

 

          

 

 

Obraz Madonny wisiał spokojnie w katedralnej kaplicy aż do początku dziewiętnastego wieku, potem można go było już tylko podziwiać w skarbcu. W czasie wojny władze hitlerowskie przeniosły obraz gdzieś na prowincję. Po wojnie obraz wrócił do Wrocławia. Był zniszczony, lipowa deska pękła w miejscu klejenia na dwie części.

Muzeum Archidiecezjalne zleciło wtedy swojemu pracownikowi, księdzu Siegfriedowi Zimmerowi, sklejenie desek i przeprowadzenie konserwacji.

Jednak Zimmer zamiast konserwacją zajął się kombinowaniem kopii obrazu, na jego zlecenie kopię wykonał niemiecki malarz, amator.

 

Kiedy w 1947 roku zmuszono Zimmera do opuszczenia Wrocławia i wyjazdu do sowieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech, ten przed wyjazdem sprytnie podmienił arcydzieło Cranacha na kopię. Wiedział, że sowieccy i polscy żołnierze na granicy rewidują. Deskę Cranacha zawinął w starą ceratę, w wagonie położył na niej stary termos i postawił szklankę kawy. W kuferku podróżnym, dla niepoznaki, wiózł woreczek a w nim srebrne i złote monety. Celnicy znaleźli woreczek i monety skonfiskowali, Madonny nie ruszyli. I tak ślad po obrazie zaginął .

 

W marcu tego roku do dyrektora Muzeum Diecezjalnego we Wrocławiu zgłosił się szwajcarski adwokat z prośbą o przekazanie szczegółowej dokumentacji historycznej i prawnej "Madonny pod jodłami". Dyrektor z miejsca przekazał sprawę naszemu Pełnomocnikowi ds. Przemieszczonych i Zagrabionych Dóbr Kultury w MSZ.

Okazało się, że kolekcjoner mieszkający w Szwajcarii powierzył "Madonnę pod jodłami" pewnemu szwajcarskiemu księdzu,z prośbą o przekazanie obrazu Kościołowi.

Szwajcarscy biskupi zdecydowali, że arcydzieło powinno wrócić do właściciela, dla którego zostało namalowane.

18 lipca wikariusz generalny diecezji St. Gallen przekazał obraz Cranacha w ambasadzie RP w Bernie prof. Wojciechowi Kowalskiemu. "Madonna" została przewieziona do Polski z zachowaniem szczególnych środków ostrożności.

 

Wróci tam, gdzie od zawsze było Jej miejsce,

do Katedry Wrocławskiej

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj


oceń
0
0

komentarze (47) | dodaj komentarz

GDZIE DZIEWCZĘTA Z TAMTYCH LAT

poniedziałek, 30 lipca 2012 8:55

 

Była sobie raz śliczna dziewczyna, miała na imię Kazia, mieszkała na dalekich Kresach w Złoczowie. Prześliczna była Kazia a przy tym wyjątkowo rozważna jak na siostrę dwóch urwipołciów, z których, na marginesie, jeden został potem moim Dziadkiem.

Panienka nieuchronnie zbliżała się do pełnoletności a kiedy osiągnęła 16 wiosenkę i rozkwitła jako ten kwiat, zakochał się w niej, do nieprzytomności, pewien starszy pan. Starszy od Kazi pewnie ze dwadzieścia lat albo i więcej, jednym słowem mężczyzna pod czterdziestkę.

Ułożony, kulturalny, szarmancki a na dokładkę wice starosta Jarosławia.

 

Jak to dawniej we zwyczaju bywało, dobrej partii się nie odmawiało więc po krótkich staranianich panienka rękę i wianek onemu staroście oddała. A co dziwniejsze po ślubie się zakochała po uszy i byli wspaniałym małżeństwem.

Po jakimś czasie przenieśli się do Wilna i tam zamieszkali na stałe, tam urodziło im się troje dzieci Irenka, Edek i Janeczka. Dziewczynki mieszkały z Rodzicami w Wilnie, kawaler wyjechał studiować do Warszawy.

 

1-go sierpnia poszedł z kolegami do Powstania.

Chcieli przedrzeć się na drugą stronę, weszli do kanału ...

Edek nigdy stamtąd nie wyszedł.

Została po nim ta pamiątka.

 

 

           

 

 

Kazia nie pogodziła się nigdy ze śmiercią ukochanego syna. Nie zalamała się jednak, nie mogła, Irenkę i jej męża wywieźli na długie lata na Sybir a w Wilnie zostały ich dwie małe córeczki, Kazia musiała wychować wnuczki.

Ale cały czas czekała na Edka.

Czekała do ostatniuch chwil swojego życia.

 

Takie były dziewczyny z tamtych lat,

takie musiały być matki Polki

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj


oceń
0
0

komentarze (39) | dodaj komentarz

GŁOWA DO GÓRY

sobota, 28 lipca 2012 13:05

 

bo na górze czasem cuda

hełmy wież - różne, strzeliste gotyckie, cebulaste barokowe, hełmy z przeźroczami i galeryjkami ... najróżniejsze

te hełmy krzeszowskiej Bazyliki Łaski są wyjątkowo piękne

 

 

           

 

 

dwie ogromne wieże wysokości 71 metrów każda 

i dwa hełmy, każdy z nich ma po 21 merów a dodatkowo w zwieńczeniu każdego stoi prawie trzymetrowy, złocony anioł-geniusz

wyobrażacie sobie - każdy z tych hełmów ma wysokość

7 piętrowego budynku, w skrócie perspektywicznym tego nie widać ale można porównać, to małe żółte w dolnym rogu fotografii to budynek Wozowni, o którym kiedyś tu pisałam, wygląda przy wieżach jak pudełko zapałek.

 

Wysokości hełmów dobrze widać na rysunku. Po cichu przyznam się, że rysowanie tej elewacji zajęło mi mnóstwo czasu a po wydrukowaniu rysunek miał wielkość stołu.

 

 

 

 

Początkowo hełmy wykonane były z drewna lipowego, obłożone miedzianą blachą i mieściły wewnątrz relikwie, jednak w roku 1774 trzeba było oba hełmy usunąć, bo groziły upadkiem.

Na ich miejsce wykonano nowe – całe z miedzi.

Jeden z nich, południowy, zachował się do dzisiaj, północny, niestety spłonął w 1913 roku. Zrekonstruowano go potem w latach 1929-31, zastępując dawną, drewnianą konstrukcję więźby, więźbą żelbetową. Na szczycie umieszczono złoconego anioła, trzymającego Serce Jezusa, zwieńczone Krzyżem.

 

 

           

 

 

na zdjęciu widać hełm południowy - ten autentyczny

niesamowite są te odlewane z miedzi woluty, zdobienia a nawet figury, całe pokrycie jest  z miedzi, dzisiaj pięknie spatynowanej na zielono.

Na szczycie hełmu, złocony anioł-geniusz trzyma w ręce Serce Maryi, przebite mieczem i oplecione różanym wieńcem. Wewnątrz, w sercu, umieszczono niegdyś historię wieży, jest ona tam prawdopodobnie do dzisiaj.

 

Dwa serca na szczytach wież to symbole miłości Syna do Matki i do ludzi. 

 

 

 

 

takimi to pięknymi, drewnianymi, starymi, kręconymi schodami wchodzi się na wieżę

 

 

 

 

a po drodze dzwon można zobaczyć z łacińską inskrypcją i imienieniem słynnego opata Rosy, za którego czasów Krzeszów rozkwitał.

 

o samej Bazylice jeszcze opowiem ...

ciąg daldzy nastąpi ...

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
1
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

NA ANNĘ

czwartek, 26 lipca 2012 11:39

  

panno anno, lipcowa dziewanno,

słońce zachodzi nad twoim zachwytem

 

 

 

 

anna liryczna, anna pszeniczna

miodowa, ziołowa i pokrzywowa

przynosi w dzbanku zimne poranki

a chłód do kuferka chowa

anna pachnąca, anna kłująca

hmmm - anna malinowa

 

 

       

 

 

w makowej sukience wesoła pszczoła

choć babie lato we włosach

dla chwastów kosa, dla ostów osa

a dla przyjaciół - hania

 

 

. .uśmiech zostawiam, ania, hania - Malina M*.

 

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

    


oceń
0
0

komentarze (62) | dodaj komentarz

TEMIDOSSUS PISSUS

środa, 25 lipca 2012 10:12

 

To gatunek wszystkowiedzący i chętnie orzekający cudze winy. Charakteryzuje się wysoką samooceną oraz specyficzną percepcją otaczającego świata

 

gatunek podległy: temidossus pissus hofmanus

 

  

 

 

entliczek, pentliczek, prezesa guziczek,

na kogo wypadnie, na tego bęc !!!

i - wypadło na kondominium

 

niestety w percepcji świata według temidossus pissus tertium non datur

 

 

. .nie polecam tego gatunku - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (49) | dodaj komentarz

POGMATWANE DZIEJE KLASZTORU

sobota, 21 lipca 2012 12:56

 

   Historia klasztoru krzeszowskiego sięga zamierzchłych czasów średniowiecza.

 

W roku Pańskim 1242 księżna Anna, wdowa po Henryku Pobożnym, ufundowała w Krzeszowie klasztor i osadziła w nim Benedyktynów sprowadzonych z Czech.

Jej wnuk, książę świdnicki Bolko I, w 1289 roku, wykupił od benedyktynówdobra klasztorne za 240 grzywien srebra czyli około 120kg kruszcu. Trzy lata później ufundował w tym miejscu Opactwo Cystersów, których to cystersów sprowadził z pobliskiego Henrykowa. Za sprawą Bolka i Cystersów Kościół klasztorny stał się mauzoleum książąt świdnicko-jaworskich.

Dynastii Piastów świdnicko-jaworskich, stała się dobrodziejami dla zakonu.

 

Wzniesiony w średniowieczu klasztor, tak zwane Claustrum, bardzo długo wyglądał tak, jak na rycinie sporządzonej według rysunku Willmana

 

 

 

 

Miał trzy skrzydła na planie boków kwadratu, natomiast południowa ściana Kościoła, stanowiła brakujący czwarty bok. W środku znajdował się wewnętrzny ogród, wirydarz. Skrzydło zachodnie było wysunięte przed fasadę kościoła.

 

Nie znamy daty budowania średniowiecznego Claustrum, nie wiadomo też ile razy był on potem przebudowywany. Wiadomo, że w roku 1426 husyci spalili klasztor a w roku 1463 najechały go wojska czeskie. Odbudowa ze zniszczeń zakończyła się ok. roku 1490.

A potem przyszła wojna 30-letnia, w roku1632 dotarły do Krzeszowa protestanckie wojska sasko-brandenburskie. Zakonników wypędzono a klasztor zrabowano. W następnym roku pojawiły się wojska szwedzkie, które dwukrotnie spustoszyły opactwo i spaliły cenną, liczącą wówczas około1000 woluminów bibliotekę. Przy okazji swego drugiego pobytu Szwedzi znowu spalili klasztor i budynki gospodarcze. W obawie przed kolejnym atakiem wojsk cystersi uciekli, Dopiero w roku 1638 przystąpiono do odbudowy.

 

W roku 1660 opatem krzeszowskim został Bernard Rosa. Zapoczątkował on okres rządów wybitnych opatów. Rozpoczęło się osiedlanie w Krzeszowie artystów, którzy dali początek bardzo ważnemu ośrodkowi sztuki. Rozpoczęła się odbudowa istniejącego Claustrum.

Powstały wtedy krużganki po wschodniej stronie. Dziś jest to część gospodarcza, niewidoczna i niedostępna dla turystów.

 

Około roku 1740, postanowiono jednak wyburzyć część Claustrum i wybudować nowe założenie barokowe, budowę rozpoczęto ale szybko przerwano.

Powrócono do niej po 30 latach.

Z tego właśnie okresu pochodzi projekt , który niżej pokazałam, autorem projektu jest I. G. Feller. Dla jasności wprowadziłam do rysunku kolor i literowe oznaczenie skrzydeł klasztornych.

 

 

  

 

 

Projekt zakładał wyburzenie skrzydła południowego i skrzydła zachodniego, skrzydło wschodnie miało stać się skrzydłem środkowym a po wybudowaniu całkiem nowego skrzydła wschodniego klasztor miał, wraz ze ścianą południową Bazyliki, tworzyć ogromne założenie z dwoma wewnętrznymi wirydarzami.

Skrzydło południowe starego Claustrum wyburzono całkowicie i w latach 1774 - 1782 wybudowano nowe, oznaczone przeze mnie na rysunku kolorem i lierką A.

Skrzydło to zachowało się do dzisiaj w nie zmienionej formie.

 

Na rysunku widać jak paradne miało być w założeniu skrzydło zachodnie B, widoczne od strony placu przed Bazyliką,

 

 

 

 

planowano tu umieszczenie paradnej klatki schodowej, zwieńczonej kopułą, tu miał mieszkać opat i przeor.

Na fotografii poniżej widać w rzeczywistości wybudowany fragment skrzydła zachodniego, ten fragment możemy dzisiaj oglądać od strony placu

 

 

          

 

 

Niestety, z braku środków, całego skrzydła zachodniego nigdy nie wybudowano, jeszcze prawie sto lat w tym miejscu istniało  skrzydło zachodnie starego Claustrum, wyburzono je dopiero w roku 1873.

 

 

 

 

Na zdjęciu, które już tu kiedyś pokazywałam, widać wykopy archeologiczne a w nich pozostałości skrzydła zachodniego starego Claustrum.

widać też  jak krzydło południowe "urywa się" w kierunku zachodniego, pokazuje to wyraźnie, że budowa klasztoru miała być kontynuowana.

  

 

 

 

 

Nigdy nie wybudowano planowanego skrzydła wschodniego D, wybudowano natomiast niewielką, sześcioosiową część skrzydła środkowego C.

Skrzydło środkowe C łączy się dzisiaj ze starym klasztorem, będącym pozostałością Claustrum. Na fotografii widać niższy budynek z podcieniami, łączący skrzydło środkowe nowego klasztoru i Bazylikę. 

 

 

 

 

Najpiękniejszym pomieszczeniem starego Claustrum jest Konfraternia, zwana czasami błędnie Salą Rycerską. Jest to obszerna izba przekryta gotyckimi sklepieniami krzyżowo-żebrowymi, opartymi na dwóch kolumnach.

W trakcie remontu, pod ceglaną podłogą odkrył się pierwotny poziom średbiowiecznego Claustrum, jest on kilkadziesiąt centymetrów poniżej dzisiejszego.

 

 

 

 

Zdjęcie zrobione jest przed renowacją,

w rzeczywistości kolumny i żebra sklepienne wykonane są z piaskowca a sklepienia wymurowane z gotyckiej cegły i tynkowane zaprawą wapienną.

   Do początków wieku dziewiętnastego klasztor był własnością Cystersów, jednak w roku 810 nastąpiła sekularyzacja dóbr klasztornych.  Król pruski Fryderyk III wypędził mnichów z klasztoru, skonfiskowano wszystkie cysterskie budynki. Majątek klasztorny przejęli Prusacy. W części klasztoru urządzono szkołę ludową.

 

W roku 1919 przybyli do Krzeszowa ponownie benedyktyni.

W czasie II wojny światowej klasztor zarekwirowano na obóz dla przesiedlonych: internowanych śląskich Żydów, Węgrów i Polaków. 12 maja  1946 roku benedyktyni opuścili Krzeszów. W ich miejsce przybyły tu ze Lwowa polskie siostry benedyktynki.

 

Do dzisiaj siostry te zamieszkują klasztor. Kiedy pracowałam nad projektem było ich 36. Wtedy część klasztoru zajmowali cystersi ale ostatnio przenieśli się do Wąchocka.

Siostry utrzymują się z własnego gospodarstwa, mają wielki ogród i pole, gotują, robią przetwory, suszą zioła

a jaki wspaniały chleb wypiekaja w starym piecu chlebowym !!!

 

W czasie prac mieliśmy duży kłopot z rozpadającym się kolosem ale się udało ... zapach chleba, raz w tygodniu, unosi się po klasztornych korytarzach ...

mówię Wam - niebo

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj



oceń
0
0

komentarze (41) | dodaj komentarz

JAJECZNICA ZE SZCZYPIORKIEM

piątek, 20 lipca 2012 9:09

 

tak nazwałam sobie tę elewację gdy moim zdumionym oczom, pod wtórną, szaro-burą farbą, ukazały się ostre, barokowe kolory 

dokładnie takie, jak na fotografii

 

 

 

mocny złoty ugier i dwa odcienie zieleni ...

 

oglądałam dziesiątki fragmentów tynku i sztukaterii z zachowanym kolorem, póżniejsze badania konserwatorów potwierdziły - jajecznica ze szczypiorkiem

 

 

  

 

 

To elewacja Klasztoru w Krzeszowie

przed remontem ten fragment  tak właśnie wyglądał,  

 

 

 

 

W projekcie przyszło mi rysować całe to cudo, elewacja przepiękna, 23 osie okienne.

Na górnym rysunku widać ten fragment, który pokazują fotografie, na dolnym widać całą elewację

 

 

 

 

Tej elewacji w zasadzie nie można oglądać, jest to bowiem widok od strony ogrodu Sióstr, ogród nie jest dostępny dla zwiedzających ani dla osób postronnych.

Szkoda, bo to najpiękniejsza elewacja Klasztoru.

Tak wyglądała w roku 1999, kiedy zaczynałam projekt, miejscami widać nawet jak kolorki "wyłażą" spod burej farby.

 

 

 

 

a tak wyglądała elewacja dwa lata temu, w trakcie remontu Klasztoru  

 

 

 

 

Niestety, na zdjęciu widoczna jest tylko połowa elewacji, trzynaście osi okiennych, dziesięć następnych zasłaniają drzewa.

 

W następnym wpisie opowiem historię Klasztoru.

Teraz pokażę kilka zdjęć z wnętrz.

 

Kiedy zaczynałam projekt w niewielkiej części klasztoru mieszkali ojcowie Cystersi, pozostałą, klauzurową, zamieszkiwały siostrzyczki.

Dzisiaj klasztor zamieszkują Siostry Benedyktynki. Skrzydło po Cystersach będzie domem gościnnym, udostępniony zostanie też fragment z muzeum i dawna Konfraternia a teraz sala wielofunkcyjna. Reszta dla świata nie będzie dostępna.

 

Właśnie z powodu klauzury niewiele mam zdjęć z wnętrz ale myślę, że te, co mam, warto zobaczyć bo to miejsca zwykłym "śmiertelnikom" niedostępne.

Kiedy robiliśmy inwentaryzację to moi panowie,żeby tam wejść, musieli dostać specjalną dyspensę, ja mogłam bez ograniczeń.

 

 

 

 

to jest robocze zdjęcie korytarza klasztornego, w dodatku zdjęcie zaciapane, bo robiłam szkic elektrykowi jak ma projektować oświetlenie, żeby historycznej substancji nie zniszczyć i otrzymać pożądany efekt  

 

 

 

 

a to cudowna, dwukondygnacyjna biblioteka, mieści się na pierwszym i drugim piętrze Klasztoru.

Nic, tylko stać w wyć z zachwytu. Biały drewniany wystrój ze złoceniami ... i te księgi ...

 

 

 

 

tylko biblioteka ma tak bogaty wystrój, cele są surowe, bardziej nawet niż klasztorne korytarze

pomieszczenie biblioteki nakryte jest wielką kolebą z lunetami

 

 

 

 

tak wygląda to sklepienie od góry, nie ma nad nim pomieszczenia tylko obejście wokół okien no i więżba dachowa, zdjęcie zrobione zostało w czasie wymiany stolarki okiennej, na sklepieniu widać stare zniszczone fragmenty  

 

 

 

 

Niezmiernie ciekawa jest ogromna barokowa więźba dachowa, to piękna konstrukcja mansardowego dachu.

 

 

 

 

po tych belkach to szłam z duszą na ranieniu

 

 

 

 

na strychu jest niesamowity zapach ... suchego drewna, słońca i ziół, które Siostrzyczki suszą na belkach

 

 

     

 

 

To są "portki" w taki właśnie sposób ściągane są przewost kominowe z sąsiadujących cel klasztornych i łączone w jeden duży komin wyprowadzony nad dach. Dzięki temu dach nie jest podziurawiony a kominy są elementem dekoracyjnym 

 

ciąg dalszy nastąpi ...

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (64) | dodaj komentarz

CO JEST TEMU MISIU

wtorek, 17 lipca 2012 14:48

 

ciii - misiu śpi

mały misiu mocno śpi, mały misiu mo-ocno śpi, my się go boimy, my go nie zbudzimy , jak się zbudzi to nas ....

aaa, nie - temu misiu zjedzenie nas najwyraźniej nie grozi

 

 

       

 

 

temu misiu najbardziej smakują eukaliptusy i inne pyszne wyroby eukaliptusopodobne

 

 

       

 

 

w eukaliptusach jest takie coś-tam, coś-tam, że misia błyszczące oczęta same się zamykają a słodkie i leniwe mhru mhrruuu słychać daleko

 

 

 

 

stary misiu mocno śpi, stary misiu mo-ocno śpi, my się go boimy, my go nie zbudzimy, jak się zbudzi to nas zje ! 

ooo, temu misiu ty byśmy mogli smakować ... ojjj

pewnie głodny, a miś jak głodny, to zły

 

 

 

 

pan misiu i pani misiowa też poobiedniej drzemki zażywają

 

 

       

 

 

a temu misiu spać wcale się nie chce,

ten misiu ciekawy jest świata, oczy szeroko otwiera i wąsami rusza 

 

 

 

 

i zgodliwy jakiś taki jest, łapkę poda, w oczy popatrzy, grzywkę obwącha i nawet o kłopotach opowie, po misiowemu

temu misu ludzie bardzo się podobają

 

 

 

 

a jeszcze jak ludzie weseli i przyjażni to misiu szczerze sympatię odwzajemni

 

a tak ogólnie to sympatycznych ludzi misie kochają ...o ...

 

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

  


oceń
0
0

komentarze (31) | dodaj komentarz

OKNO TROCHĘ FILOZOFICZNIE

poniedziałek, 16 lipca 2012 11:22

 

czy okno otwiera świat ?

czy też świat ogranicza ? bo przecież ujmuje w ramy to, co za oknem, definiuje świat trochę inny, niż jest on w rzeczywistości

 

 

 

 

przez szybkę świat nabiera specyficznego kształtu

zwłaszcza jak szybka bardzo stara i kryształowa

 

         

             

 

 

czasem jest to kształt niemal nierzeczywisty, baśniowy,

jak ulotny obraz impresjonisty, delikatne, rozmyte dotknięcia pędzla i te świetliste błękity

 

 

        

 

 

a czasem obraz przypomina niderlandzkich mistrzów, ujętych w barokowe kształty ramy

 

 

            

 

 

bywa, że światło zaciera kształty tego, co za świetlistą szybą, przenika wnętrze i wydobywa piękno starych mebli,

tak tajemniczo wygląda barokowa zakrystia

 

 

 

 

gotyk, przez szybki, też jakiś inny się wydaje, dachówki , układane w koronkę, na prostym dachu, dziwnej płynności i miękkości nabierają

 


 

 

to okno pokazałam specjalnie dla Ozonka, tu bardzo dobrze widać barokowe tralki balustrady, nie są one toczone, jak zwykłe tralki, tylko wycinane z grubych desek

 

 

 

 

jaki finezyjny kształt ma barokowe okno, płynność falistego obramienia przechodzi w płynną linię ramy okiennej, niemal wyrzeźbionej w drewnie

 

 

 

 

to są okna witrażowe przezroczyste szyby, bez koloru, ujęte zostały w stalowe ramy z przepięknymi, kutymi, ozdobami na skrzyżowaniach

pięknie odbija się świat w starych witrażowych szybach

 

nasz świat, ocalona przeszłość

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

STAWKA WIĘKSZA NIŻ SONDAŻ

piątek, 13 lipca 2012 7:28

 

 

nie ze mną te numery Hof-fmann

 

 

 

najlepsze kasztany są na Placu Brussel

kot Prezesa lubi je tylko jesienią

 

uwaga :

odcinek serialu pt "Ostatnia szansa" zostanie wyemitowany 27 lipca

scenariusz i reżyseria Jarosław Kaczyński

w rolach głównych aktorzy PIS i SP

statyści - elektorat 

 

 

. .nie polecam tego serialu - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (83) | dodaj komentarz

GOLDEN EYE

wtorek, 10 lipca 2012 20:32

 

                               miauuuu

 

     

  

             nazywam się Bondi, Zielonooki Bondi

 

mojej Złotookiej Lafi, ukochanej Lafi, śpiewam dzisiaj piosenkę, o oczach, w których śpią zaklęte bursztyny 

jestem tygrysem i fakirem, i pręgowanym agentem, czas zaklinam dla mojej Lafi

 

 

      

 

 

Golden eye, I found his weakness
Golden eye, he'll do what I please
Golden eye, no time for sweetness

 

 

      

 

               ale czy ona cokolwiek rozumie ???


nazywam się Bondi, Zielonooki Bondi

świad u stóp Złotookiej składam, serce na dłoni jak Whiskas ofiarowuję, mleczne szampany ze świata całego ściągam ... a ona co ??? ... ona nic

 

ona na drzwiach sobie jeździ

 

 

                               miauuuuu

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

JUŻ NIE MA DZIKICH PLAŻ

wtorek, 10 lipca 2012 11:22

 

ale były ...

Gdynia w roku 49 , kolorowa fotografia - takie wtedy odbierało się od fotografa na specjalne zamówienie, "ręcznie malowane"

 

 

 

 

Sopot lat 50-tych , zupełnie inne miasto, zupełnie inna plaża, zwłaszcza ta niedaleko Jelitkowa

 

 

 

 

widać w oddali Grand Hotel i molo a na wszystkich zdjęciach uśmiechają się moi Rodzice

 

 

 

 

na zdjęciu poniżej, za moją Mamusią, widać pawilony przy plaży, te same co dzisiaj

 

 

           

 

 

tamta moda , zakrywała co mogła ale była urocza, kostiumy i "kombinacje" szyło się samemu a okulary zdobywało cudem

 

 

 

 

teraz plaże są inne, piękne, ale tamte, dzikie, mają swój urok

 

 

 

 

już nie ma dzikich plaż ...

ech - sentymenty

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

LATO LATO, DAM CI RÓŻĘ

poniedziałek, 09 lipca 2012 13:46

 

eeee - lepiej ci nie dam, bo niegrzeczne jesteś

upały, burze i nawałnice, co ty sobie wyobrażasz? hę ???

nie takie lato latoś bywało

 

 

 

 

 

w czasach gdy byłam dziecięciem lato było najpiękniejsze na świecie i morze też było najpiękniejsze na świecie,

 

ech, koniec lat 50-tych w Sopocie, woda w morzu czysta, braciszek raczkował w piaseczku a ja biegałam z wiaderkiem i weloniaste meduzy łowiłam i zielone rybki ... a łopatki używałam głównie do nasypywaniu piasku na głowę braciszka , a co - podła byłam

Ciocia mieszkała nad samym morzem lataliśmy więc na plażę boso i w samych majtkach a Ciocia przynosiła nam gotowany bób i chleb z cukrem ,  była kochana, pozwalala zasypywać schody piaskiem, wpuszczać rybki do wanny , z Rodzicami to nie było już tak słodko - łopatka na schodach i na lody szlabanik

 

 

 

 

 

Nad morze jechaliśmty zwykle na 2 tygodnie, reszta wakacji to były zabawy na podwórku albo też na ulicy, bo nasza była ślepą ulicą i samochodów jak na lekarstwo.

Na tym chodniku malowałam kredą swoje pierwsze w życiu "dzieła" tu graliśmy w klasy "aniołek, fiołek, róza bez, konwalia wściekły pies" była jeszcze gra w dwa ognie, w palanta no i oczywiście podchody Te dwie białe strzałki to oznaczenie ukrycia typu schron, nasze piwnice były doskonałym "ukryciem" tyle było tam rozmaitych rzeczy a ciemno, że strach.

 

        

  

 

 

ogrody też były najpiękniejsze na świecie

w ogrodzie u mojego Wujka, księdza, można było sobie grządki własne zrobić i obrazki z kolorowych szkiełek i kamieni układać i w Indian się pobawić,

 

 

       

 

 

zwłaszcza gdy się miało fajnego młodszego braciszka, całkiem niezła hultajska dwójeczka z nas była ... grzecznie to tylko do zdjęcia

 

 

        

 

 

Casem też w czasie wakacji Rodzice zabierali nas  do ZOO oczywiście do najpiękniejszego na świecie ZOO, fajnie było, prawie jak na safari. 

 

 

  

 

 

a w górach, nad Popradem były najpiękniejsze na świecie łąki i taaaakie kopice siana, tu tylko moja Mamusia bo nam nie pozwolili demolować gospodarstwa znajomych i siana rozwłóczyć a do tego ja krowy bałam się okrutnie

 

ech lato, wspaniałe jesteś ...

może jednak dam ci tę różę

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

  


oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

TĘCZOWA MODLITWA

niedziela, 08 lipca 2012 9:57

 

 

 

 

zawiązałeś ziemię kolorową kokardą

dlaczego radość chodzi w ciemnej sukience

a zachwyt  zapomniał słowa dziękuję

dlaczego źle biegnie przed dobrze

i krzyczy, że mało

 

po drugiej stronie kropli zawiesiłeś tęczę

szczęście odbija promień a łza jest słona

po drugiej stronie łzy zawiesiłeś światło

podwójne odbicie, dwie drogi

choć przeciwne obie prowadzą do Ciebie

 

 

                                *

 

Eeech - miałam szczęście, udało mi się zobaczyć i sfotografować bardzo rzadkie zjawisko - podwójną tęczę.

taka tęcza powstaje w wyniku dwukrotnego odbicia światła wewnątrz kropli wody. Ponieważ odbicie zachodzi dwukrotnie, a różnice w kącie rozproszenia światła są większe, tęcza wtórna jest mniej intensywna i szersza od tęczy pierwotnej.

I jest "odwrotna" kolory układają się jak lustrzane odbicie pierwszej tęczy

 

jak radość i cierpienie ...

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

  


oceń
1
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

JAK ODRESTAUROWAĆ TEŚCIOWĄ

piątek, 06 lipca 2012 9:48

 

padło w ostatnich komentarzach

 

Myślałam, myślałam i opracowałam sobie taki własny program konserwatorski, zgodnie ze sztuką, jaką sztuką?  no mniejsza o sztukę ...

 

 

 

 

Za wzór posłużył mi program konserwacji piaskowca, jednego z najpiękniejszych i najszlachetniejszych kamieni. Może nie każdy to piękno dostrzega ale zapewniam, ono jest, najprawdziwsze z prawdziwych.

 

A więc w celu restauracji naszego skarbu postępujemy według punktów poniższego programu:

 

1 - oczyszczenie z wierzchnich, wtórnych nawarstwień i zabrudzeń:

delikatnie ale stanowczo odrzucamy wszelkie stereotypy o starym rowerze, pudle czy trzaskaniu drzwiami

nooo - już nasza teściowa trochę inaczej wygląda

  

2 - odsolenie:

tu problem dosć skomplikowany ale w skrócie powiem - odsuwamy z pola widzenia teściowej wszystkie czynniki, które mogą być solą w jej oku: śliczne koleżanki, przystojnych kolegów, kumpli od piweczka czy psiapsiółki od ploteczek

 

3 - wzmocnienie:

najlepiej wzmocnimy teściową okazując bezprzykładną cześć i uwielbienie jej latorośli, tylko bez przesady z tym środkiem, aplikacja raz w tygodniu wystarczy

 

4 - uzupełnienie ubytków:

ubytek pozytywnych uczuć względem "naszej osoby" uzupełniamy podlizywaniem się na sposób klasyczny, nie szczędzimy miłych słówek, komplementów, zapewnień o naszym zachwycie na widok nowej fryzury czy spezialite della meison, serwowanego nam przy okazji każdej wizyty 

 

5 - konsolidacja i wzmocnienie środkiem hydrofilnym:

najlepszym środkiem hydrofilnym, przenikającym w głąb serca i mózgu naszej teściowej, konsolidujący jej uczucia z naszym poczuciem rzeczywistości, są nasze łzy i skruszona mina 

 

6 - iimpregnacja i hydrofobizacja

koniecznie musimy zaimpregnować naszą teściową na wszystkie prawdziwe i nieprawdziwe historie na nasz temat opowiadane przez "życzliwych" środkiem dobrze impregnującym a jednocześnie dodający blasku podejrzliwym oczom naszej teściowej jest cotygodniowa lampka wina wypita w jej towarzystwie, a jeszcze lepiej trzy lampki, specyfik ten podnosi wskażnik optymizmu i eliminuje wszelkie "fobizacje" 

 

7 - zabezpieczenie

tym razem my zabezpieczamy się przed zbytnim wpływem teściowej, każdy robi to w sposób indywidualny, dostosowany do własnej osobowości oraz wytrzymałości psychicznej naszej teściowej, uważamy by nie przekroczyć stanów granicznych i dopuszczalnych naprężeń

 

  

      

 

 

8 - odbiór końcowy

cmok w policzek, maślane oczy i wręczenie kwiatka zachwyconej, odrestaurowanej, teściowej

 

                                   *

 

nasz skarb jest w pełni odrestaurowany

i cieszmy się nim bo to skarb prawdziwy

 

mówi to wam specjalistka, z przymrużeniem oka, 

od konserwacji i restauracji

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź     i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

sobota, 22 lipca 2017

O moim bloogu

w malinach, jak to w malinach - pachnąco i kłująco

Statystyki

Odwiedziny: 312449
Wpisy
  • komentarze: 7195
Bloog istnieje od: 2009 dni
Najlepsze Blogi

MOJE BLOGI

* ZAPRASZAM

powiadomienie o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl