Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 895 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

JUŻ SPADAJĄ

niedziela, 30 września 2012 11:05

 

Moje liście są czerwone.
Moje liście są złote. Moje liście są zielone.

W moich liściach zaklęte jest przemijanie.

 

 

 

 

no, panowie - jeszcze za wcześnie na spadanie

 

 

 

 

spadał majestatycznie, ruchem falistym,  a potem spokojnie osiadł na trawie niczym barwny spadochron

 

 

 

 

jeszcze się zielenią

krucha i delikatna jest zieleń, jak nadzieja ...

jak nadzieja odfruną najpóżniej

 

 

 

 

Słońce aż kapie złotem.

W żółtych płomieniach liści jesień rozpala się ślicznie ...

jak w starej piosence

 

 

 

spadły, suche i zwinięte przemijają

ale ich miejsce zajmują owoce

taka jest kolej rzeczy

 

Krysiu - mówisz, masz,

polityczny komentarz w sprawie liści:

 

Psim obowiązkiem Premiera jest sprawić, by liście wisiały rok cały a nie knuć z wrażym Putinem, jak wiszenie liściom wrednie uniemożliwić.

Rządzący głosu liści nie słuchają i w opozycji do liściastych mas się ustawiają. Zobaczycie, co Tusk z Putinem z liściastą opozyją zrobi - na stos !!! ...

I tak liściasta opozycja spłonie w tym kraju, gdzie liście wolności nie mają i spadać do góry się im podle i wbrew prawu grawitacji zakazuje.

Więc na stos z Tuskiem !!! a jak spłonie, to liście będą wisiały rok cały.

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
1
0

komentarze (45) | dodaj komentarz

RÓŻA DLA EWY KOPACZ

czwartek, 27 września 2012 23:22

 

Pani Ewo

gdybym w życiu potrzebowała pomocy, to chciałabym na swojej drodze spotkać takiego Człowieka, jak Pani.

 

                                   *

 

Zamiast róży bez kolców

kolce bez róży i uderzenie w twarz.

 

To nasza nowa tradycja, nowy sposób podziękowania,

tak dziękuje ten który siebie prawdziwym Polakiem i prawdziwym katolikiem nazywa.

 

 

 

 

Ewa Kopacz.
Według prezesa pis powinna odejść w dożywotniej hańbie. 

Według posła Dudy dopuściła się zbrodni.

  

Za co? za ogromne serce, które innym oddała ???

za nieprzespane noce, za przekroczenie siebie samej, za to, że ona, drobna kobieta twarzą w twarz stanęła z tym, z czym nie potrafili zmierzyć się silni mężczyźni ???

 

"O wdzięczności iskro bogów " chciałoby się zaśpiewać

ale nie zaśpiewam, bo obca jest mojemu Krajowi wdzięczność, nie lubimy słowa dziękuję, czyżbyśmy uważali że wszystko nam się od innych należy .

 

Drobna kobieta z charakterem siłaczki, taka sobie zwykła minister i nagle dokonała rzeczy wielkich, po tej katastrofie największych, przez te dni była tam po kilkanaście godzin na dobę, bez spania i jedzenia, nie tylko patrzyła na ból i nieszczęście, nie tylko psychicznie pomagała, Ona robiła tam rzeczy, na które mało kogo byłoby stać.

 

To co robiła poseł Duda nazywa teraz zbrodnią.

Cóż - po piętnastu minutach takiej zbrodni większość z nas, przez długie miesiące, budziłaby się w nocy ze strachem i krzykiem.

Ilu ludziom, ilu rodzinom oszczędziła tego, co najgorsze, a przecież to nie było jej obowiązkiem. Było odruchem serca. Zgłosiła się na ochotnika.

 

O ileż łatwiej uronić łzę na wizji, zapalić znicz czy nawet z sentymentem wspomnieć politycznego wroga, to takie wzniosłe, wielkie i czyste, nie to co latanie po prosektorium i przeglądanie zawartości lodówek, prawda?

 

Co ci, najbardziej teraz krzyczący, zrobili wtedy? Upudrowani w studiach łzy wylewali, ale to przecież jest łatwe, w studio ciepło i pachnie i strasznych widoków nie ma, można wrzasnąć że ruskie trumny, że ci tam to wszystko źle i że podli są. Nikt potem kamieniem nie uderzy za to co się zrobiło – bo się zrobiło wielkie NIC.

 

Teraz się żąda, wymaga, stawia pod pręgierz i wymierza cios, dostatecznie silny, by własne sumienie zagłuszyć.

 

Jak mówią - polityka to dziwka ale chciało mi się dzisiaj znacznie mocniej powiedzieć, chciało mi się walnąć pilotem w telewizor.

 

Ta moja róża jest dla Pani

tylko tyle mogę, to moje dziękuję, z całego serca

mnie nie byłoby stać na to, czego Pani dokonała       

podziwiam ...

 

 

. .z wdzięcznością ofiarowuję różę - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
3
1

komentarze (41) | dodaj komentarz

ZAPISANE W STARYCH KSIĘGACH

środa, 26 września 2012 10:59

 

Tych książek nie zobaczycie nigdzie indziej.

Schowane w przepastnych szafach, w miejscu, gdzie chyba były od zawsze, mają prawie trzysta lat.

 

 

 

 

Nie ma ich tam zbyt wiele, może kilkanaście.

Te które zobaczyłam są niezwykle cenne i piękne.

Ilekroć w czasie pracy napotykam coś tak fascynującego zaraz chwytam za obiektyw i chwilo trwaj – zamykam piękno.

 

 

 

 

Oprawne w skórę tłoczoną a czasem złoconą.

Zapinane ozdobnymi klamrami.

Delikatnie, niemal z czułością, dotykam pożółkłych kart,

są zupełnie inne niż dzisiejsze, stary papier, barwione i złocone brzegi, i ten zapach tajemnicy.

 

 

 

 

Dwieście, może nawet trzysta lat temu ktoś, tak jak ja teraz, przewracał te kartki. Czego szukał w tej mądrej księdze? wskazówek jak żyć , dokąd iść, jakich dokonać wyborów.

 

 

  

 

 

Co myślał biorąc do ręki Biblię?

jak spotkać człowieka, jak spotkać Boga, jak rozczytać co jest między dobrem a złem.

Ta biblia pochodzi z roku 1749, data widnieje na samym dole strony tytułowej.

 

 

 

 

Co głosi napis skreślony inkaustem na karcie prawie trzysta lat temu ? to pytanie dla mnie bez odpowiedzi … ale czy odpowiedź jest tu najważniejsza.

 

 

 

 

Minęły wieki.

Teraz my słowa w księgach odczytujemy z miłością. Czerpiemy z nich prawdy i wiedzę i wiarę.

 

z Księgi Mądrości:

 

        Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca:
        ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują,
        i ci ją znajdą, którzy jej szukają,
        uprzedza bowiem tych, co jej pragną,
        wpierw dając się im poznać.

 

 

 

 

        Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi,
        znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich.

 

 

 

 

        O niej rozmyślać to szczyt roztropności, 
        a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie:
        sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni,
        objawia się im łaskawie na drogach
        i popiera wszystkie ich zamysły

 

 

                            

 

 

Tyle cytatu z biblijnej „Księgi Mądrości”.

 

A to już inna księga - osiemnastowieczny kancjonał.

Cudnie oprawna księga, przechowywana do dzisiaj, jak skarb najcenniejszy.

 

 

 

 

Wiele miesięcy mnisi pochylali się nad kartami tej księgi.

Z benedyktyńską cierpliwością przepisywali ręcznie łacińskie słowa, rysowali pięciolinie, a właściwie czterolinie i nuty, zdobili miniaturami i misternym ornamentem.

Na chwałę Boga Najwyższego.

 

 

 

 

Dzisiaj ręka zadrży, gdy można to cacko dotknąć.

 

Od dzieciństwa kochałam książki, pochłaniałam książki, wydeptałam kilometry do biblioteki bo książek na wyciągnięcie ręki wtedy nie było. U mnie w domu nie tylko czytało się książki, u nas rozmawiało się o książkach, na co dzień. O bohaterach, o postawach, o historii.

Pewnie dlatego w mojej pracy, w której spotykam ciągle przedmioty sprzed wieków, szczególne miejsce zajmują księgi.

 

Takie jak te, ukryte dla ludzkiego oka.

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
4
0

komentarze (48) | dodaj komentarz

O ŻESZ TY

poniedziałek, 24 września 2012 9:58

 

weźże, siedźże spokojnie

jeszcze chwileczkę – pstryk !!!

fruuuu i uleciało ...

 

 

 

 

O motyla noga ! ależ jesteś piękne na tej koniczynie

chwilo trwaj – pstryk !!!

fruuuu i uleciało ...

 

 

 

 

Dwa szczęścia prawie chwyciłam za nogi

ale fruuuu i uleciały ...  

Trzeciego szczęścia poszukałam przy samej ziemi

 

 

  

 

 

Kto znajdzie czterolistną koniczynkę – jest jego

Ale uprasza się nie deptać szczęścia

Tak krótko trwa …

  

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

  


oceń
2
0

komentarze (37) | dodaj komentarz

CHCESZ, TO BIERZ

sobota, 22 września 2012 23:51

 

najlepiej prosto z drzewa

pachnące, ze słońcem i z całą urodą jesieni

 

 

  

 

 

Aromatyczna aronia,

trochę cierpka ale sok ma klarowny niczym burgund

witaminowa bomba

 

 

 

 

Ponoć najlepsza zbierana po pierwszym przymrozku,

ponoć niektórzy wkładają do zamrażarki przed sporządzeniem naleweczki ale dla mnie ta naturalna goryczka tylko dodaje nalewce posmaku boskiego napoju.

 

 

  

 

 

Gruszeczka wystawia się do słońca

ależ się zarumieniła, niczym spłoszona panna,

zaraz będzie – pac i gruszeczka w trawie wyląduje.

Ech te klapsy, czy bery - niebo w ustach a zimową porą gruszeczka w sosie waniliowym – miodzio.

 

 

  

 

 

Pigwa omszała jak butelka starego wina.

To bombowe drzewko nosi imię Genowefcia, imię wprost idealne dla omszałej pigwy.

 

 

  

 

 

Wężuś sobie poszedł ale ślad zębów zostawił,

co tam wężuś, jabłko jak malowane.

 

 

 

 

Panieneczki węgiereczki,

schowały się wśród listowia jak kameleon.

 

 

  

 

 

To dopiero będą knedelki,

polane przyrumienionym masłem z bułeczką, mniammm.

 

 

 

 

Witam jesień jesienną maliną.

Jest pachnąca i pełna słońca.

Jak jesień …                         

 

  

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
2
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

ZDJĘCIE Z HISTORIĄ W TLE

piątek, 21 września 2012 14:23

 

niby taka całkiem zwyczajna, stara fotografia i niby nic na niej szczególnego, na moście pozujemy w trójkę - ja, mój braciszek i moja kuzynka

 

a historia ?

 

historia to dzieje kuzynki Irusi, otóż Irusia, moja rówieśniczka, urodziła się na Syberii

 

 

 

 

Na zdjęciu niżej stoimy wszyscy, od prawej: moja Babcia, Mamusia ze mną, Dziadziu, Tatuś z braciszkiem no i Ciocia Janka z Irusią.

Ciocia Janka to siostrzenica mojego Dziadzia.

 

 

 

 

Historia Janki zaczyna się zwyczajne, mieszkała w Wilnie, wyszła za mąż za oficera AK, doczekali się dwóch ślicznych córeczek. Niestety, co dobre nie trwa długo.

Był początek lat 40-tych i właśnie z wielką radością oczekiwali na trzecie dziecko. Po którejś z akcji mąż Janeczki, Adam, wpadł w łapy NKWD, były tortury, nie wydał nikogo. Złapali Jankę i z niej chcieli zeznania wydusić, nie zdradziła, enkawudzista w szale wściekłości rzucił ją na ziemię, zaczął kopać i deptać po brzuchu, zabił dziecko.

Adam został skazany na 25 lat zsyłki na Syberię,

Janka "tylko" na 15 lat.

 

Wywieźli ich oddzielnie.

W nieludzkich warunkach, w załadowanych do granic wagonach bydlęcych, jechali tygodniami, stłoczeni, bez światła, powietrza, tylko dziura, w wiadomym celu, wycięta w podłodze wagonu.

Jeśli ktoś po drodze umierał to trup jechał dalej z żywymi.

 

W Wilnie zostały ich dwie córeczki, zajęła się nimi Babcia, siostra mojego Dziadzia.

 

Adam trafił do kopalni ołowiu, Janka do lasu zbierać żywicę.

Pewnego dnia w kopalni więźniowie zorganizowali bunt, bunt stłumiono a poziemna radiostacja trafiła w łapy bolszewików.

No cóż, Adam zanim został oficerem AK był inżynierem elektrykiem, jedynym w tej kopalni, za radiostację obwiniono więc Adama - dostał karę śmierci.

Tajnymi kanałami przesłał Jance list w którym się pożegnał na zawsze.

 

Minęły długie lata, nadeszły lata 50-te, Janka pracowała w lesie w strasznych warunkach, było tak zimno, że oddech zamarzał, przyszło skrajnie wyczerpanie i przyplątało się zapalenie płuc, zbliżał się koniec. Życie zawdzięcza Janka pewnemu zesłańcowi, który przygarnął ją nieprzytomną a potem leczył czym mógł i karmił czym mógł , odejmując sobie od ust. Została z nim, wtedy urodziła się Irusia. Janka cały czas myślała o powrocie do Polski, do córeczek i do mamy. Gdy tylko nastała możliwość powrotu do Kraju wyruszyli w trójkę, przy granicy Janka rozstała się z owym zesłańcem, tak jak to sobie obiecali, wiedział, że cały czas opłakiwała śmierć ukochanego Adama.

 

Janka z Irusią wróciły, w domu oprócz babci i dziewczynek czekał Adam, cudem ocalony przez amnestię.

Adam pokochał Irusię jak własną córkę i wychował ją.

W starszym wieku, po śmierci Janki, to właśnie z Irką zamieszkał i pomagał jej wychowywać wnuki.

  

Dziwnymi drogami chadzają losy ludzi.

Chociaż straszne to są to drogi miłości.

 

Dzisiaj otwarcie i poświęcenie Cmentarza w Bykowni.

Piękna, godna i patriotyczna uroczystość, niczym nie zakłócana.

Cudowny pomnik,

Pamięć o tych, którym nie było dane, jak Jance i Adamowi, wrócić do swoich rodzin.

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (31) | dodaj komentarz

ON I ONA

czwartek, 20 września 2012 11:40

 

wakacyjna miłość

tylko oni we wszechświecie

 

 

 

 

wspomnienie lata

sentymenty ...

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

NIEZMIENNA

środa, 19 września 2012 13:02

 

niezmiennie piękna

wczesna jesienna róża

  

 

 

 

Na przekór słotom, błotom i szarugom.

Jedyna w swoim rodzaju i jedyna w swoim pięknie,

ma w sobie żar słoneczny i zapowiedź przemijania.

Tę piękną rózę sfotografowałam dla mojego Tatusia.

 

 



Dzisiaj mija jedenaście lat jak oszedł

TAM są piękniejsze róże

ale ta jest ode mnie ...

 

 

. .z zadumą polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
0
1

komentarze (26) | dodaj komentarz

PREMIERIADA

poniedziałek, 17 września 2012 9:34

 

czyli nagły i niepohamowany wysyp premierów

co chwilę jakiś magik króliczka z kapelusza -  fruuuuuuu

 

 

 

 

tercet trochę egzotyczny ale jakże magiczny !!!

 

Pierwszy Magik tak gonił króliczka, że ten z obłędem w oczach kicał po różnych telewizjach i dementował czary Magika aż Magik spuścił kurtynę i cichutko przeprosił.

 

Drugi Magik asa z rękawa wyciągnął, aż wszystkim dech zaparło, cóż - miała być wielka pokerowa zagrywka albo wielki szlem a tu najwyżej czarny piotruś albo kanasta

 

Trzeci, Magik nad Magikami, swojego króliczka nimbem tajemnicy otoczył, mamy wszyscy z zapartym tchem na sztuczkę Magika wyczekiwać aż do 29-go września.

Biedny trzeci króliczek ! zanim na starcie stanął już falstart zaliczył, już dzisiaj ludzie pokpiwają i śmieją się z króliczków, jaki dobrowolnie główkę pod topór podłoży i na śmieszność się narazi ? zobaczymy.

 

no chyba że Sam Wielki Magik

tak dla dobra ogólnego ...

 

 

. .nie polecam takiego Tercetu - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
1
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

NIE MA JAK STRUŚ

sobota, 15 września 2012 20:23

 

ten to wie gdzie konfitury

jak tylko poczuje to mknie z prędkością światła

 

 

 

 

struś zawsze jest pierwszy do jedzonka

 

 

 

 

a jaki jest wojowniczy, niech no mu tylko ktoś jego ruszy

 

 

 

 

nie to co takie na przykład  kangurki

symbol łagodnosci

 

 

 

 

pogłaskać się dadzą

 

 

 

 

i za łapę potrzymać

 

 

 

 

delikatnie ostrożnie nawet bez zdziwienia

 

 

 

 

to bardzo ufne i przyjacielskie stworzenia

 

 

 

 

a jak już sobie wezmą to podziękują prychnięciem

i na bok odchodzą delektować się specjałem

 

 

 

 

ale smakuje !!!

nie ma jak jedzonko

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

NA POKUSZENIE

czwartek, 13 września 2012 21:32

 

to nie ja byłam Ewą

ale to ja dałam się skusić

 

 

 

 

zapachem, czerwoniutką skórką

 

 

 

 

specjalnie dla mnie sobie wyrosło,

dojrzewało w słońcu i czekało

 

 

 

 

rajska jabłoń, jabłuszka pełne snu

 

 

 

 

w środku bieluteńkie, soczyste, sama rozkosz

 

 

 

 

a wąż poszedł sobie , hen, hen

  

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

ETIUDA

środa, 12 września 2012 9:13

 

 

świerszcz i malina z babim latem w tle

 

 

 

 

          babie lato maliny

          spuszczona główka dziewczyny

          a może to poziomka

          wygląda w trawie stworzonka

          a jakiego ?

          a strasznego

          oj, oj, oj !

 

          ;o))

 

  

. .z przymrużeniem oka polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
1
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

LA OPERA MAESTOSA

poniedziałek, 10 września 2012 9:58

 

mistrzowski poemat

tony, półtony, światło, cienie, doskonałość kształtu

 

 

 

 

mocny akord - jest noc

czarny aksamit nieba i połyskujący atłas wody,

poezja świateł odbitych w toni oceanu, doskonałość  

 

 

 

 

wstaje ranek, błękitne cienie kładą się na wodzie, granica między światłem a półcieniem jest coraz bardziej wyraźna, światła delikatnie zaczynają grać allegro ma non troppo

 

 

 

 

na chwilę słońce schowało się za chmury, kształty rozpłynęły się w łagodne, powściągliwe, adagio sostenuto

 

 

 

 

samo południe, w ostrym słońcu , ostre krawędzie narysowane śmiałą kreską, światło i cień w kontrapunkcie

 

 

 

 

podchodzimy - światło wydobywa detal ... układanka z milionów płytek, mozaika, na której słońce, bawiąc się,  wygrywa etiudy

 

 

 

 

dwubarwne legato, gra świateł i cieni na rozpostartych żaglach

 

 

 

 

largo maestoso

zapada zmierzch, miękkie światła kładą się na wodzie, cienie pokrywają żagle jest spokój ... 

 

 

 

 

półmrok, jest po koncercie, Myszka delikatnie dotyka struny, potem uderza coraz mocniej

tango argentyńskie Piazzolli ...

 

 

cudowna akustyka, jedna z najlepszych na świecie

dźwięk dopełnia doskonałości kształtu, światła i cienia 

 

  

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 

* Myszka to moja Bratanica

 


oceń
0
0

komentarze (57) | dodaj komentarz

NA NIEWINNĄ

sobota, 08 września 2012 21:06

 

nie da się ukryć

dał sobie wyleżć na głowę

 

 

 

 

nie da się ukryć 

my, delikatne kobiety,

tę sztuczkę mamy opanowaną do perfekcji

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

LIPOWE, DĘBOWE, WIEKOWE

czwartek, 06 września 2012 9:41

 

czasem też modrzewiowe

cuda, które wyczarowała ręka człowieka

 

 

 

 

Talent, pasja, miłość,

czasem zwykła konieczność zarobienia na chleb a czasem wszystko to w jednym

 

 

 

 

Drewno malowane, drewno intarsjowane ...

kawałki jasnego drewna kunsztownie wmontowane w ciemniejsze tło albo odwrotnie,

czasem każdy element z innego gatunku

 

 

 

 

Finezyjne rokokowe i barokowe elementy pokazują kunszt Mistrza, nie tylko sprawność palców ale przede wszystkim wyobrażnię, która zachwyca różnorodnością formy

 

 

 

 

To barokowe drzwi, niby normalne drzwi.

Z daleka wydaję się że detale od szablonu ale gdy się przypatrzeć to nie ma dwóch identycznych kwiatków, każdy listek wyrzeźbiony osobno

 

 

 

 

ot - choćby listwa przymykowa - mały element a cała na nim historia ... nie wiem, o czym opowiada, bo drzwi zmieniły miejsce i tylko przypuszczać można, gdzie się pierwotnie znajdowały

 

 

 

 

A to drzwi do kamienicy, tym razem neogotyckiej.

W kamienicy nic takiego szczególnego nie ma , tylko te przecudne drzwi, malowane farbą laserunkową, taką, przez które drewno prześwituje.

 

 

         

 

 

Te olbrzymie wrota zostały "skutecznie" zaciapane farbą olejną i to nie tylko drewno ale i rzeźbiarskie okucia.

Cóż - może kiedyś odzyskają naturalne piękno.

 

 

Lubię zapach drewna, szczególnie tego starego,

pachnie lipą, dębem, modrzewiem i miłością ...

 

 

. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

    

jeśli podobał Ci się ten wpis

to wejdź    i zagłosuj

 


oceń
0
0

komentarze (41) | dodaj komentarz

sobota, 22 lipca 2017

O moim bloogu

w malinach, jak to w malinach - pachnąco i kłująco

Statystyki

Odwiedziny: 312456
Wpisy
  • komentarze: 7195
Bloog istnieje od: 2009 dni
Najlepsze Blogi

MOJE BLOGI

* ZAPRASZAM

powiadomienie o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Film

Pytamy.pl